- Ten dokument może spełnić rolę nacięcia jakiegoś wrzodu, chirurgiczna interwencja jest wtedy potrzebna. Ona nie uzdrawia organizmu, ale ona wypuszcza to zło, które jest trucizną. I nazwanie rzeczy po imieniu jest niekiedy potrzebne, natomiast takiego dokumentu człowiek nie udźwignie sam. Ten dokument... I w ogóle takich słów o przebaczeniu, o wymiarze krzywd, nie możemy pretendować do ważenia krzywd z jednej czy z drugiej strony. Ja myślę, że to jest bardzo ważna sprawa, żebyśmy jednak umieli zauważyć, że on jest w konwencji, pisany w konwencji przyszłości – podkreślał abp Michalik.
- Wielkość narodów stanowi także ta wielkość duchowa, ta umiejętność pokonywania siebie samych, wznoszenia się wyżej. Bo wielkość może być budowana w materialnym wymiarze, na wyliczeniu zasług intelektualnych, kulturowych czy zasług zwycięskich, ale wielkość może być też budowana w głębi na tym duchowym wznoszeniu się, na przebaczeniu, na umiejętności zapomnienia. Polacy byli wychowywani przez całe lata na Krzyżakach Sienkiewicza i na tym obrazie Juranda, bardzo skrzywdzonego, bardzo skrzywdzonego przez Krzyżaków. I wreszcie oślepiony Jurand otrzymuje tego wroga najbliższego, który najbliższych mu wymordował, związanego, i ma prawo użyć noża, który mu podano... I przecina więzy. To jest wielkość duchowa człowieka – dodał arcybiskup.
Arcybiskup zaznaczył także, że dokument taki konieczny jest, by móc współpracować nad głoszeniem Ewangelii. - Ewangelia, ta wiara nasza ma, powinna mieć odniesienie w życiu, w konkretnych czasach. I dzisiaj te konkretne czasy stawiają nas niejako pod ścianą i zobowiązują do zajęcia stanowiska. I mimo że niektóre tematy bardzo trudne, bolesne, które dzisiaj we współczesnej mentalności wywołują u wielkiej części ludzi zgrzyt, w naszym odczuciu one są zagrożeniem dla człowieczeństwa jako takiego, dlatego że w poczuciu odpowiedzialności za postęp czy wierność zasadom prawa natury to jest dzisiaj... wielka wojna o to idzie intelektualna. I widać z tego też, że i faktyczna, bo ciągle spotykamy się z uchwalanymi prawami, z promocją pewnych tak zwanych nowych ideałów zachowań ludzkich, które nas niepokoją, bo one prowadzą nie tylko donikąd, one są takim zagrożeniem, które nie zawsze ludzie sobie uświadamiają. I uważamy, że mamy obowiązek to powiedzieć – dodał.

