Arcybiskup zwracał uwagę na publiczne świadectwo wiary pielgrzymów, które jest potrzebne we współczesnym świecie. - Dziś podnoszą się głosy, że to sztandary europejskie: bez Boga, bez krzyża, bez Kościoła w życiu publicznym - ubolewał abp Głódź. - Nie straszyć upiorami przeszłości. Ledwo wyszliśmy z getta katolicyzmu, dość tej neurozy antyreligijnej. Lewica nie musi być ateistyczna, antyreligijna. To oddech Lenina rodzi takie postawy - mówił.
Przypomniał, że pielgrzymom towarzyszył znak krzyża, znak zbawienia. Nawiązał w tym kontekście do krzyża, który w dniach żałoby narodowej po 10 kwietnia postawili przed Pałacem Prezydenckim harcerze. - Ci, którzy ten znak tam postawili, mieli pewność, że tamta tragedia, że tamten ból, winien zostać upamiętniony - powiedział metropolita gdański. Dodał, że patrzy z bólem na obecny zamęt wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Na zamęt wokół pragnienia pomnika. - Komu zależy na inicjowaniu, a potem pogłębianiu nerwicujących podziałów? Dlaczego tak wiele pogardy? - pytał arcybiskup. - Trwa niepokój, czy tamta tragedia zostanie należycie uszanowana i uczczona. Niepokój, czy prawda o tamtym dniu zostanie należycie wyjaśniona! Niepokój, czy to wielkie duchowe przeżycie, nie zostanie pomniejszone, zmarnotrawione, przytłumione, spłaszczone doraźnym interesem i polityczną grą.
Metropolita gdański podkreślał, że 10 kwietnia wydarzyła się narodowa tragedia. - Dlatego naród oczekuje narodowego pomnika, godnego pomnika w godnym miejscu w stolicy - powiedział. - Pragnienie narodu trzeba odczytywać, nie kluczyć, nie zwlekać. Trzeba przyłożyć ucho do duszy narodu i wsłuchiwać się, jak bije jego serce. A to serce jest dotknięte arytmią nieufności, oskarżeń, podziału i pogardy dla części jego obywateli. To nie jest lekarstwo na ład społeczny i pokój w sercach - dodał.
Apelował, by ostatnie wydarzenia były dla nas przestrogą. - Niech to doświadczenie nas zbliży jeszcze bardziej do Krzyża - powiedział i przypomniał czwartkowe oświadczenie Prezydium Episkopatu Polski, apel do rządzących o znalezienie dróg wyjścia, zapowiedź przeniesienia krzyża do kościoła św. Anny w trosce o jego cześć, godność i świętość. – Świętość narażoną na prześmiewcze ataki, na bluźnierstwa, dzieło tzw. „obrońców tolerancji” - ubolewał metropolita gdański. - Wielkich powinności wobec tamtych ofiar nie da się zbyć arogancją, odseparowaniem się od odczuć tysięcy, kordonem służb porządkowych i barierek, pospiesznie wykonaną tablicą, odsłonięciem bez tych, którzy powinni w nim uczestniczyć: rodzin ofiar, uczestników narodowego czuwania - podkreślał arcybiskup.
TPT/Onet.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
