Przewrotność ustawy ujawnia się już w samej jej nazwie: Protection of Life During Pregnancy Bill (Ustawa o ochronie życia podczas ciąży). Nie chodzi tu bynajmniej o ochronę życia nienarodzonego dziecka. Ustawa mówi jedynie o ochronie życia matki wobec zagrożenia w postaci jej własnego dziecka. Obok „konwencjonalnych” zagrożeń dla zdrowia fizycznego matki, jakie może stwarzać ciąża, projekt ustawy wprowadza, na mocy precedensu, kolejne okoliczności legitymizujące aborcję: zagrożenie dla zdrowia psychicznego matki oraz ryzyko podjęcia przez nią próby samobójczej. Ten absurdalny projekt przekracza w swojej pomysłowości dokonania największych molochów aborcyjnych, takich jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone. Jeżeli ustawa wejdzie w życie (a wszystko na to wskazuje), to wystarczy opinia dwóch psychiatrów aby „uwolnić” matkę od samobójczych myśli poprzez zamordowanie rozwijającego się w jej łonie dziecka. Samo już postrzeganie aborcji jako terapii profilaktycznej obniżającej ryzyko samobójstwa wyznacza nowy etap ofensywy cywilizacji śmierci. Oczywiście, na próżno by tłumaczyć zwolennikom ustawy, że faktycznym czynnikiem zwiększającym ryzyko samobójstwa jest nie ciąża, a syndrom postaborcyjny... Co ciekawe, wypowiedzi biegłych psychiatrów wysłuchane w ubiegłych miesiącach podczas posiedzeń Sejmu zostały przez partię rządzącą zupełnie zignorowane. Nie znajdując żadnych podstaw medycznych, projekt ustawy pozostaje zawieszony w semantycznej próżni ideologicznego bełkotu aktywistów proaborcyjnych. Po raz kolejny okazuje się, że ich ignoracja i hipokryzja nie zna granic. Nie ukrywają oni zresztą, że przefosowanie ustawy stanowi jedynie pierwszy krok kampanii mającej na celu legalizację aborcji na żądanie. 

Na tym jednak nie koniec. Ustawa nie wprowadza żadnych limitów czasowych dla aborcji.  W konsekwencji, dziecko w zaawansowanej fazie rozwoju prenatalnego staje przed makabryczną alternatywą: natychmiastowa śmierć w łonie matki lub egzystencja narażona na głębokie upośledzenie wskutek wywołania przedwczesnego porodu, bo to jedyna alternatywa dla aborcji, jaką zdają się proponować twórcy ustawy, która rzekomo ma służyć ochronie życia. Barbarzyński charakter ustawy przejawia się także i w tym, że nie dopuszcza ona możliwości jakiejkolwiek weryfikacji arbitralnych diagnoz stawianych przez psychiatrów. Do wszczęcia procedury uśmiercającej dziecko wystarczy aby konsultowani psychiatrzy uznali zgodnie, że usunięcie ciąży jest jedynym dostępnym sposobem na zapobiegnięcie samobójstwu matki (sic!). Aborcyjny moloch wspiął się na najwyższy szczyt wyrachowania dzięki przebiegłemu odwróceniu pojęć: aborcja jako anty-(samo)bójstwo...

 

Tomasz Białokurec z Irlandii