Niejednokrotnie słyszymy ust aborcyjnych działaczy, że obrońcy życia manipulują opinią publiczną  przedstawiając zdjęcia abortowanych dzieci, które są albo fotomontażem albo nie odzwierciedlają faktycznego stanu rzeczy. Polscy zwolennicy legalizacji zabijania nienarodzonych stoją na stanowisku, że antyaborcyjne banery pokazują dzieci zabite w późniejszym stadium rozwoju niż dopuszcza polskie prawo i dlatego są niewiarygodne (sic!).


Teraz jednak współzałożycielka „Projectu Doula” jest jedną z pierwszych osób ze środowiska aborcyjnego, która przyznała, że na zdjęciach wykorzystywanych przez obrońców życia w czasie publicznych ekspozycji, jest prawda. „Te zdjęcia są prawdziwe” -powiedziała Mary Mahoney. „Tak właśnie wygląda płód, gdy jego głowa jest miażdżona podczas zabiegu”- dodała działaczka. Mahoney jednak nie zamierza zrezygnować z popierania aborcji. Mimo tego ,że zdjęcia pokazują, że mamy do czynienia z zamordowaniem człowieka, uważa ona, że kobieta ma prawo podjąć taką decyzję. W „The New York Observer” ukazał się artykuł poświęcony wolontariuszom z agencji „Project Doula. Wynika z niego, że „pomogli” oni dotychczas co najmniej 4 tys. kobiet, które zdecydowały się na aborcję. Pomoc polegała na „dodaniu im otuchy”, gdy pozwalały one zabić swoje dzieci.  


/

 

Aborcjoniści coraz częściej muszą przyznawać rację obrońcom życia. Dzisiejsza nauka mówi jasno kiedy zaczyna się życie ludzkie. Dzisiejsza medycyna potrafi ratować życie ludzkie, które do niedawna było uznane jedynie za „zlepek komórek”. Zdjęcia rozszarpanych ciałek ludzkich również mówią same za siebie. Jednak najbardziej przerażające jest to, że zwolennicy aborcji nie porzucają swoich poglądów. Oni zupełnie jawnie przyznają, że w imię „prawa do własnego brzucha” można mordować ludzi w ich prenatalnej fazie rozwoju. A to oznacza, że mamy jawny już powrót do epoki nazizmu, gdy zupełnie otwarcie odmawiano prawa do życie pewnym grupom społecznym. Historia lubi się powtarzać. Dziś jednak ma bardziej przebiegły wyraz.

 

Ł.A/LSN