Od jakiegoś czasu słyszę nieustannie, że potrzebna jest debata, dialog o obronie życia, że dość już połajanek, i że trzeba usiąść do szczerej rozmowy ze zwolennikami aborcji czy eugeniki. Problem polega na tym, że oni takiej rozmowy nie chcą, i to nawet jeśli prowadzi ją dobrze ułożony, i wcale nie oszołomski Szymon Hołownia, a nie paskudny, oszalały z nienawiści do inaczej myślący Tomasz Terlikowski. I zupełnie jasno dała to do zrozumienia Kinga Dunin, odpowiadając na formułowane przez Hołownię propozycję dialogowania.
„Mówiąc szczerze, nie chce mi się się siadać do żadnej debaty z Hołownią (oraz nie mam potrzeby takiego towarzystwa). Z prostego powodu: wiem, że nie jest w stanie wyjść poza religijne dogmaty, a łańcuchy przesłanek są w tym wypadku dosyć krótkie, dobrze znane i kończą się na „bóg tak kazał” oraz „życie ludzkie jest święte”, choć wiadomo, że to nieprawda. Wiadomo też, że spory aksjologiczne zawsze w końcu prowadzą do sądów nieempirycznych i nierozstrzygalnych. Jednak droga, którą dochodzą do nich ludzie niepolegający na boskim autorytecie, jest zazwyczaj dłuższa i bliżej związana z realnymi wyzwaniami świata” - napisała Dunin. I dodała: „Jednak sama w żadne debaty nie wierzę. Kształt prawa dotyczącego aborcji jest już tylko kwestią siły, a nie argumentów. Jego przestrzeganie też. I moim zdaniem państwo i samorządy wcale nie wykazują się siłą, raczej obnażają swoją słabość”.
I to by było na tyle jeśli chodzi o dialog. Szymon musi wreszcie zrozumieć, że tej drugiej stronie nie chodzi o debatę czy rozmowę. Im chodzi o zabijanie!
Tomasz P. Terlikowski
