Poprawka była lansowana przez senatora z Partii Demokratycznej Rolanda W. Burrisa i została zatwierdzona przez Senat w maju. Dzięki niej aborcja w wojsku nie jest refundowana, ale pozwala amerykańskim lekarzom na jej wykonywanie w wojskowych szpitalach w takich warunkach, jakie zastaną.

Poprawka zmienia prawo uchwalone przez republikanów w połowie lat 90-tych ubiegłego wieku, które pozwalało na dokonywanie aborcji w wojskowych szpitalach tylko w przypadku gwałtu albo gdy życie kobiety było zagrożone.

Burris stwierdza, że „żołnierze i reszta personelu armii zasługują na >>ochronę zdrowia na najwyższym poziomie<<”. Poprawka wzbudziła sprzeciw działaczy organizacji pro-life, którzy twierdzą, że pieniądze podatników i tak będą przeznaczane  na aborcję w wojskowych szpitalach.

„Większość Amerykanów nie chce finansować aborcji w amerykańskiej armii” - mówi republikański senator William M. "Mac" Thornberry.

Z kolei proaborcyjna działaczka Nancy Keegan powiedziała, że kobiety, które decydują się na karierę w wojsku, nie powinny być pozbawione podstawowych praw i „nie mogą być narażone na utratę zdrowia poza granicami USA”.

Ł.A./Washington Times

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »