Bóg objawił nam siebie, pokazał jaki jest. I nie może być innym, bo nie może zaprzeczać sam sobie. Jednocześnie jednak Bóg nie jest możliwym do opisania słowami. Jest taki, jak przedstawia nam Go objawienie oraz przekraczający ten opis w sposób z nim niesprzeczny. Na pewno to, czego o Bogu nie wiemy, nie jest sprzeczne z tym, co zechciał nam o sobie objawić. Do końca jednak pozostanie On dla nas Kadosz, czyli zgodnie z jednym z możliwych tłumaczeń tego hebrajskiego wyrazu - Innym, całkowicie Innym od nas. I właśnie ta rzeczywistość „Kadosz” Boga jest dla nas największym wyzwaniem.
„Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje - nad waszymi drogami i myśli moje - nad myślami waszymi” ( Iz 5, 8-9). Jeśli o tym zapominamy, zaczyna się tragedia. To przecież stało za tragedią odrzucenia w Chrystusie Mesjasza przez naród wybrany. Bo nie taki miał być… Miał być politycznym władcą, królem doczesnego królestwa, miał wyzwolić Izraela z niewoli rzymskiej… Nie spełnił oczekiwań. Bóg zaskoczył Abrahama, nakazując Mu wyjść z Ur, a potem złożyć swojego syna w ofierze. Zaskoczył Gedeona, Samuela, Dawida, Jonasza, Izajasza, Józefa i Maryję… Każdemu z nich Pan Bóg zrobił niespodziankę. Różniła ich jednak odpowiedź, postawa wobec Bożej Woli, tak daleko różnej od ich wyobrażeń. Wielcy patriarchowie i prorocy, a wreszcie sama Maryja, choć nie bez oporów czy też wyrażenia zwykłego ludzkiego zaskoczenia, ostatecznie przyjęli Bożą wolę. Wybrali wiarę, która jest zawsze skokiem w przepaść, będącą rękoma umiłowanego Ojca, Innego od nas, a jednocześnie tak bardzo bliskiego.
Ilu świętych mogło powiedzieć dokładnie to samo, co biblijne postaci. Boże powołanie jest prawie zawsze zaskoczeniem. Bóg najczęściej działa nie tak, jak byśmy sobie to wcześniej zaplanowali. Czy Paweł przewidział, że spadnie z konia pod Damaszkiem? Czy kiedykolwiek pomyślał, że będzie apostołem i odda życie za wiarę w Chrystusa? Czy prosty rybak z Galilei przewidział swoje wybranie? Czy Augustyn w swoim dzieciństwie myślał, że będzie doktorem Kościoła? I dlatego tak ważne jest, aby nie budować wiary na swoim wyobrażeniu o Bogu i życiu, ale naprawdę mieć w sobie gotowość wypełnienia Jego woli… nawet jeśli będzie się ona wiązała z całkowitą zmianą życiowych planów. Trzeba odrzucić wszystkie wyobrażenia i własne projekty, wszystką naszą „wiedzę” o tym, jak być powinno, oczywiście poza samym Objawieniem. Oczyścić swoje spojrzenie i zaufać Bogu w doskonałym posłuszeństwie. Dopiero wtedy staniemy się narzędziami w Jego rękach i mogą powtórzyć się w naszym życiu „wielkie dzieła Boże”. Bóg zna nas lepiej niż my znamy samych siebie i wie, jak uczynić nas szczęśliwymi, a Jego niespodzianki nigdy nie są primaaprilisowym żartem!
Monika Chomątowska
