Liberałowie z PO postanowili zaproponować konserwatystom z tej samej partii kompromis. Polegać ma on ma tym, że kobieta będzie mogła zadecydować, ile zarodków ma być wytwarzanych. - Dziś też mogłoby tak być, bo to kwestia umówienia się kobiety z lekarzem. Ale jeśli konserwatyści będą chcieli takiego zapisu, wprowadzimy go do ustawy - mówi poseł Jarosław Katulski, lekarz ginekolog i jeden z autorów liberalnego projektu. Liberałowie są przekonani, że i tak poszli już na ustępstwa, bowiem nie chcą być, jak hitlerowcy, którzy prowadzą badania i na ich potrzeby zabijają niewinne istoty ludzkie. - I tak już poszliśmy na duże ustępstwa, nie dopuszczając do badań na zarodkach, co może podciąć rozwój genetyki i embriologii - mówi Katulski.

 

TPT/Wyborcza.pl