Trump jednoznacznie obarczył winą za swoje sądowe problemy administrację prezydenta Joe Bidena. Były gospodarz Białego Domu stwierdził, że to wszystko jest "sprawką Bidena i jego ludzi", którzy - jego zdaniem - doprowadzili do tego, że "żyjemy w państwie faszystowskim".
Mocno skrytykował też sędziego Juana Merchana, prowadzącego jego proces. Trump nazwał go "diabłem" i oskarżył o "ukrzyżowanie" jednego ze świadków zeznających na jego korzyść. Ponadto zarzucił sędziemu, że nie dopuścił do złożenia zeznań przez specjalistę od spraw wyborczych.
Trump odmówił odpowiedzi na pytania dziennikarzy.
