W ostatnich dniach USA prosiły Izrael o dostarczenie Ukrainie przeciwlotniczych pocisków rakietowych Hawk. Izrael kupił je w latach 60. od Stanów Zjednoczonych, ale później stworzył własną Żelazną Kopułę. W izraelskich magazynach znajduje się obecnie około 10 nieużywanych baterii Hawk.
- „Hawk pomógł w zapewnieniu bezpieczeństwa Izraelowi m.in. podczas wojny sześciodniowej. Rosja w okrutny sposób atakuje miasta i cywilów w Ukrainie, dlatego współpracujemy z naszymi sojusznikami, by rząd w Kijowie mógł z niego skorzystać”
- wyjaśniał na początku miesiąca szef Pentagonu Lloyd Austin.
Rząd Binjamina Netanjahu jednak odmówił, zasłaniając się złym stanem pocisków. Tel Awiw nie chce zmienić stanowiska w sprawie dostaw broni, bojąc się radykalnego pogorszenia relacji z Rosją. Amerykański portal Axios przypomina, że Moskwa utrzymuje duże wpływy w Syrii, ale toleruje realizowane tam operacje wojskowe Izraela wymierzone w Iran. Izraelski rząd nie chce, aby ta sytuacja się zmieniła wskutek wsparcia Ukrainy.
Wedle „The Jerusalem Post”, innym powodem braku zgody na przekazywanie broni rządu Izraela jest obawa przed dostaniem się izraelskiej technologii w rosyjskie ręce i przekazaniem jej Teheranowi. Władze Ukrainy zauważają tym czasem, że Izrael ma świetną okazję, aby przetestować swoją broń w starciu z irańskimi dronami.
