Portugalski szkoleniowiec Paulo Sousa w bardzo nieładny sposób pożegnał się z polskim futbolem, rejterując z posady oraz zostawiając Biało-Czerwonych na krótko przed decydującym o awansie na mundial starciem ze Szwedami.
Był znakomity piłkarz Juventusu Turyn wybrał, jak mówił, spełnienie marzeń w jednym z największych klubów świata. Jednak jego przygoda ze słynnym Flamengo trwała zaledwie kilka miesięcy.
Po kolejnej porażce cierpliwość włodarzy klubu z Rio de Janeiro uległa wyczerpaniu i Sousa, który miał w Brazylii walczyć o najwyższe cele musi pakować walizki, zostawiając zespół z zaledwie jednym punktem przewagi nad strefą spadkową.
Z reprezentacją Polski być może szykowałby się właśnie do trenerskiej przygody życia i za kilka miesięcy poprowadziłby Biało-Czerwonych na mistrzostwach świata. Wybrał jednak inaczej.
