Parlament Europejski opowiedział się dziś za wprowadzeniem zmian w unijnych traktach, m.in. odejściem od zasady jednomyślności w najważniejszych obszarach i przekazaniem kolejnych kompetencji brukselskim urzędnikom.

- „Najwyższy czas, aby podjąć próbę zmian, które będą miały ten zasadniczy cel, aby prawo zapisane w traktatach było dopasowane do wyzwań”

- mówił po głosowaniu europoseł Leszek Miller, który zagłosował za przyjęciem rezolucji.

Przekonywał, że opinia publiczna w Polsce jest „karmiona kłamstwami” na temat proponowanych zmian.   

- „Państwo polskie nie zniknie. Jutro będzie nadal istniało, pojutrze i za rok, za 10, 20, 30 lat. Natomiast jeśli te zmiany wejdą w życie, to instytucje europejskie, jak np. PE, otrzymają więcej uprawnień, które są oczywiste dla każdego parlamentu, np. inicjatywa ustawodawcza, np. referenda”

- stwierdził.

Włodzimierz Cimoszewicz zapewniał natomiast, że „żadnej katastrofy nie będzie”.

- „Cały proces, jeśli w ogóle rozpocznie się na poziomie rządowym, będzie kontrolowany przez wszystkie rządy państw członkowskich”

- powiedział.

Marek Belka z kolei przekonywał, że proponowane zmiany będą „korzystne dla Polski”.

- „Nacisk polityczny na państwa członkowskie z PE będzie znaczący i bardzo widoczny. (...) Często narzekamy, że UE jest ospała, nie potrafi podejmować decyzji i czasami musi lewą ręką do prawego ucha sięgać, żeby znaleźć rozwiązania, które są potrzebne, chociaż nie zapisane w traktatach”

- wyjaśniał.