Jak dodaje Uerbach w stylu, którego zapewne nie powstydziłby się sam Joseph Goebbels, „Morawiecki od przyjazdu do Brukseli szukał zwady”. Prognozuje również, że „ jeśli Polska i Węgry pozostaną przy swoim twardym stanowisku, reforma azylowa skończy się fiaskiem, tak jak w latach 2015/2016”.

W ostatnim czasie niemieccy politycy coraz śmielej wypowiadają się na temat niechęci do obecnego rządu, ponieważ ten nie gra pod ich dyrygowanie. Mówią też, że są oni jedyną siłą polityczną, która jest w stanie pomóc Donaldowi Tuskowi w obaleniu demokratycznie wybranego w Polsce rządu, przyznając się tym samy otwarcie w bezprawne ingerowanie w wewnętrzne sprawy suwerennego kraju. W swoim poczuciu bezsilności oraz braku wiary w zwycięstwo Platformy Obywatelskiej w zbliżających się wyborach maski opadają.

Do szkalowania Polski i polskiego rządu dołączają zależne – co przecież nie jest żadną tajemnicą – od niemieckiego rządu „niezależne niemieckie media”, używając przy tym fraz „najbardziej antypolskich eurokratów”. W sowich przekazach próbują grozić Polsce i stosować szantaż medialny.

- W tekstach niemieckich publicystów pojawia się jednak jeden wspólny mianownik – tęsknota za Donaldem Tuskiem w fotelu szefa polskiego rządu – pisze portal TVP Info.

Dla przykładu całkowicie mijając się z prawdą portal „Der Spiegel” twierdzi, że „rządy w Warszawie i Budapeszcie dostały to, czego się domagały. Zostały zwolnione od obowiązku przyjmowania imigrantów i uchodźców”. Przy tym zależni od narracji Berlina autorzy są wręcz oburzeni, że „Polska i Węgry nie chcą płacić na migrantów, których sobie sprowadziło ich państwo, licząc na tanią siłę roboczą” - czytamy.

Niemiecki porta pisze dalej z nieukrywanym żalem, że „Węgry i Polska oświadczyły jednak, że odmawiają nawet tego minimum solidarności, co doprowadziło do skandalu i uniemożliwiło porozumienie”.

Kolejny dziennikarz Markus Becker w „Spieglu” powtarza znaną już narrację groźby o „poważnych konsekwencjach”, jakie nastąpią po odmowie płacenia przez Węgry i Polskę „rekompensaty finansowej”.

- Nie wspomina jednak o tym, jaką solidarnością wykazała się wobec Polski UE, gdy przyjęliśmy miliony uchodźców z Ukrainy – komentuje portal TVP Info.

Becker w „swoich groźbach” posuwa się nawet znacznie dalej i domagają się, aby „w przypadku odmowy wpłat” zostało „wdrożone postępowanie o naruszenie traktatów” oraz przymusowe „obcięcie unijnych funduszy o kwotę, którą oba kraje miały by wpłacić”.

- Tę myśl można by sparafrazować następująco: „nie zapłacicie za migrantów, których sobie sami sprowadziliśmy to sobie te pieniądze zabierzemy sami” – puentuje portal TVP Info.

Becker pisze nawet, że prawo weta, którym „Morawiecki grozi UE” nie istnieje. Zarzuca też szefowi polskiego rządu, że ten wykorzystuje antyniemieckie uprzedzenia, przypominając przy tym słowa premiera Morawieckiego, że "Bundestag nie będzie decydował o interesach Polski”.