W czasie kampanii wyborczej przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk obiecał nauczycielom podwyżki o przynajmniej 30 proc., a przy tym nie mniejsze niż 1500 zł. Taki też zapis znalazł się w „100 konkretach na 100 dni”.

Po wyborach politycy Platformy dalej mówią o 30 proc. podwyżki, ale nie słychać już nic o minimalnej kwocie 1500 zł. Nie mówił o niej w exposé premier Donald Tusk, nie mówi podejmując kwestie podwyżek minister edukacji Barbara Nowacka. Tematowi przyjrzała się Interia.  

- „Tymczasem, jak wyliczają redakcje ekonomiczne, podwyżki rzędu 30 proc. oznaczałyby skok płac nauczycieli od 1050 do 1400 zł brutto - w zależności od stopnia awansu zawodowego. W żadnym z wariantów nie jest to więc 1500 zł brutto. Gdyby obietnice przedwyborcze PO potraktować poważnie, oznaczałoby to, że każdy z nauczycieli otrzymałby 1500 zł brutto podwyżki. Mówiąc inaczej - podwyżka 30 proc. jest nieco mniej korzystna dla nauczyciela niż 1500 zł brutto”

- wyjaśnia red. Łukasz Szpyrka.

„Czyli ściema” – można podsumować kolejną obietnicę rządzącej koalicji, cytując zaskoczonego zmianą narracji nt. „dobrowolnego ZUS-u” Roberta Mazurka.