Słowa Romanowskiego wywołały burzę, a niektórzy komentatorzy odebrali je jako przyznanie się do nieprawidłowości. Ziobro postanowił odnieść się do tych oskarżeń, krytykując Platformę Obywatelską i jej „pistolety” tak politycznej jak i medialne za brak zrozumienia przepisów, które partia Tuska sama wprowadziła w 2014 roku. Przypomniał, że to właśnie PO ustanowiła prawo, które pozwala ministrowi sprawiedliwości na dyskrecjonalne decydowanie o wynikach konkursów.

Ziobro nie szczędził ostrych słów wobec polityków PO, nazywając ich "osłami", które nie znają obowiązującego prawa. Podkreślił, że obecny stan prawny, potwierdzony także przez Najwyższą Izbę Kontroli, nie zobowiązuje ministra do uzasadniania swoich decyzji w sprawie modyfikacji wyników konkursów.

Były minister jasno wskazał, że to na podstawie przepisów stworzonych przez PO Romanowski miał prawo podejmować finalne decyzje dotyczące Funduszu Sprawiedliwości. Ziobro podsumował swoją wypowiedź stwierdzeniem, że krytycy powinni wreszcie nauczyć się prawa regulującego działalność funduszu, zamiast szerzyć dezinformację.