W tym roku Marsz Niepodległości przejdzie 11 listopada ulicami Warszawy pod hasłem „Jeszcze Polska nie zginęła”. Organizatorzy chcą w ten sposób zwrócić uwagę m.in. na konieczność obrony polskiej suwerenności w obliczy dążeń do federalizacji Unii Europejskiej. Przypomnijmy, że Komisja Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego opowiedziała się już za przyjęciem zmian traktatowych, które dot. m.in. zniesienia zasady jednomyślności w 65 obszarach i przeniesienia kompetencji w kluczowych dziedzinach z państw członkowskich do unijnych instytucji.
O znaczeniu udziału w Marszu 11 listopada pisze w mediach społecznościowych Rafał Ziemkiewicz.
- „Jeszcze nigdy od upadku ZSRR polska niepodległość nie była tak bardzo zagrożona, jak teraz”
- stwierdził publicysta.
- „Gotowe są już dokumenty, gotowe są już papiery odbierające Polsce wolność. Czekają tylko na podpisy rządów mocarstw europejskich i czekają też na podpis rządu polskiego, bo tak samo, jak w czasie rozbiorów w XVIII w., są Polacy, którzy są gotowi te rozbiorowe papiery podpisać”
- dodał.
- „Dlatego w tym roku jest szczególnie ważne, żebyśmy 11 listopada na Marszu Niepodległości byli wszyscy, wszyscy absolutnie, którzy chcą pokazać tym zdrajcom Polski, że Polska nie zginęła i nie zginie, bo my żyjemy!”
- podkreślił dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”.
Zachęcił też, aby w miarę możliwości wesprzeć organizację marszu finansowo.
