Szef MZS postanowił odnieść się do słów Jarosława Kaczyńskiego w charakterystyczny dla siebie sposób. Na platformie X zamieścił wpis, w którym wprost nazwał prezesa PiS "gadającą małpą" - argumentując, że Kaczyński jako ssak z rzędu naczelnych, wpisuje się w tę kategorię.

Takie nieparlamentarne i obraźliwe sformułowania Sikorskiego można odczytywać jako kolejną próbę zdyskredytowania lidera obozu przeciwnego. Zamiast merytorycznej dyskusji na temat miejsca religii w przestrzeni publicznej, obserwujemy zatem dalszą eskalację politycznej konfrontacji, co w przypadku Sikorskiego zdecydowanie dziwić nie może. Pytanie, jak długo na te triki retoryczne będą się dawali nabierać zwolennicy koalicji 13 grudnia.

Kaczyński, broniąc wartości chrześcijańskich, skrytykował podejście "opcji europejskiej", którą określił jako dążenie do "zniszczenia religii" i sprowadzenia ludzi do poziomu "zwierząt". Te słowa zostały następnie skwitowane przez Donalda Tuska, który porównał je do retoryki Władimira Putina.

Jak nietrudno się domyślić, w tej wymianie ciosów politycznych Tuskowi i jego ekipie bardziej chodzi o próby ugrywania punktów w nadchodzącej kampanii wyborczej. Sikorski, stosując obraźliwe epitety, schodzi do poziomu personalnych ataków, zamiast podjąć merytoryczną polemikę.