Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę Zełenski wielokrotnie przemawiał przed parlamentami różnych krajów (w tym wirtualnie przed kongresem USA). Wirtualne przemówienia umożliwili mu także organizatorzy takich wydarzeń kulturalnych, jak festiwale filmowe w Cannes, Berlinie i Wenecji.

W Ameryce zwrócił się z swym przesłaniem do milionów ludzi w trakcie transmisji ceremonii wręczania nagród Grammy, a także Złotych Globów.

Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej, która wręcza Oskary - najbardziej prestiżowe nagrody w świecie kina - nie wyraża jednak zgody na wirtualne wystąpienie Zełenskiego w trakcie ceremonii.

W ubiegłym roku producent Will Packer nie zgodził się na wystąpienie prezydenta Ukrainy. Według amerykańskich mediów argumentował, że Hollywood zwraca uwagę na ten kraj tylko dlatego, że osoby dotknięte konfliktem są białe. Ignoruje natomiast wojny na całym świecie, które dotykają ludzi kolorowych.

Towarzystwo Jana Karskiego zwraca z kolei uwagę, że środowisko Hollywood jest od lat zafascynowane Rosją i dawnym Związkiem Sowieckim.

"Trwał karnawał fascynacji sowiecką Rosją i jej dyktatorem Stalinem potwierdzany kolejnymi filmami, takimi jak m.in. „The Battle of Russia”, „The Boy from Stalingrad”, „Days of Glory”, „Mission to Moscow”, „The North Star”, „Our Russian Front”, „Russian Rhapsody”, „Song of Russia” czy „Three Russian Girls” - czytamy w oświadczeniu, jakie Towarzystwo przesłało Polskiej Agencji Prasowej.

W oświadczeniu wskazano, że w przeszłości Hollywood nie był zainteresowany produkcjami filmowymi o tym, co się dzieje w Polsce, by zainteresować Hollywood produkcją mającą zmobilizować świat do powstrzymania Hitlera i Holokaustu.

"Stwierdzamy, że to, co robi Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej w kwestii prezydenta krwawiącej Ukrainy, jest po prostu haniebne" - ocenia Towarzystwo.