10 października Cichanauska zwróciła się do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z propozycją zawiązania sojuszu pomiędzy Ukrainą, a wolną i demokratyczną Białorusią.  Nie spotkało się to jednak jak dotąd z żadną reakcją ukraińskich władz.

Jednym z powodów nieufności z jaką ukraińska klasa polityczna podchodzi do liderki białoruskiej opozycji jest zapewne pamięć o tym, że w trakcie kampanii wyborczej Cichanauska użyła sformułowania, iż anektowany przez putinowski reżim Krym jest „de facto rosyjski”.

 Dodatkowo, jak przekonuje przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Rady Najwyższej, członek frakcji Sługa Narodu, Aleksander Miereżko - w środowisku Cichanauskiej mają znajdować się również „nieco podejrzani ludzie”, a ona sama wygłaszała oświadczenia związane z Ukrainą, które „spowodowały nieporozumienia na Ukrainie”.