Na początku swojego komentarza autor przypomina nam, że w Wielki Czwartek nie tylko Judasz zdradził Pana Jezusa. Innym był także św. Piotr, którego „zdrada nie jest w żadnym razie bardziej szkodliwa niż zdrada Judasza ani nie jest ona potknięciem”. Choć Chrystus uczynił Piotra opoką Kościoła, to jednak nie był on pozbawiony wad. „Najwidoczniej posługa Piotra obejmuje nie tylko przekazanie kluczy do nieba, ale także ludzkie słabości. Właśnie to sprawia, że sam Piotr jest bliższym nam świętym”.
Ks. Heimerl pisze, że tę zdradę ze strony Namiestnika Chrystusa można było obserwować w historii Kościoła w różnej postaci. I można ją dostrzec również dzisiaj. Dla austriackiego duchownego takim momentem, kiedy ją zauważył, był „wieczór 18 grudnia, kiedy właśnie opublikowano Fiducia supplicans”. Jak wspomina, głosząc kazanie w Bawarii przed kilkuset wiernymi musiał nagle „zająć stanowisko wobec tego dokumentu, w którym niespodziewanie papież zezwolił na błogosławienie cudzołożników i homoseksualistów”.
„Tamtego wieczora wspomniałem zdradę Piotra, tak jak wspomniały miliony wiernych dookoła świata – pisze ks. Heimerl. – I w moim kazaniu głównie pytałem: Czy Jezus błogosławił cudzołożnicę? Albo czy błogosławił ‘pary’ homoseksualne? – Nie, oczywiście że nie. Ale dlaczego zatem papieski dokument mówi o takich błogosławieństwach jako będących w duchu Jezusa? Czy papież wie lepiej niż Pismo Święte?”.
Jak wyjaśnia dalej ks. Heimerl, wprowadzając taką modyfikację, jaką są „błogosławieństwa” grzesznych par, papież Franciszek zdradza Chrystusa, tak jak zrobił to św. Piotr, gdyż są one „przeciwne wierze Kościoła i Pismu Świętemu”. Dotyczy to także kard. Victora Manuela Fernandeza. „18 grudnia Kościół ponownie stał się Kościołem zdrady: Słowo Boga żywego zostało zastąpione słowem ludzkim i nie polepsza to sprawy, że było to słowo papieża” – stwierdza stanowczo ks. Heimerl.
Zdaniem austriackiego duchownego zaczęła się wówczas „brudna schizma”, gdy jedni klękali „przed złotym cielcem papieskiego dokumentu”, inni wyrażali sprzeciw. Na dodatek w argumentacji papieża brakowało „zasad teologii i – niestety – zdrowego rozsądku”. Takie „błogosławieństwo jest i pozostaje strasznym świętokradztwem”, gdyż przecież nie można „błogosławić” grzesznych par bez „błogosławienia także ich grzesznego związku”. Zdaniem duchownego nie zmienią tego „niedorzeczne zastrzeżenia” kard. Fernandeza.
Ks. Heimerl zwraca uwagę na „głęboką ranę”, jaką zadano 18 grudnia Kościołowi, czego przykładem jest fakt, że prawosławni traktują teraz katolików jako heretyków, co uniemożliwia dialog. Ale za szczególnie ważne duchowny uważa pytania, których „nikt nie zadaje”: „Jakie będą konsekwencje tego wszystkiego i jakich konsekwencji możemy się spodziewać od Boga? Czy nikt w Kościele nie liczy się z już z Bogiem albo czy myślą oni, że słowo papieża zastąpiło Słowo Boga? Co się stanie, jeśli będziemy błogosławić w JEGO imię to, co ON sam potępił w SWOIM objawieniu?”
Przytaczając słowa św. Pawła: „Bóg nie pozwoli z siebie szydzić” (Ga 6,7), ks. Heimerl stwierdza, że oznacza to „prowokowanie JEGO gniewu. Jest mnóstwo tego przykładów i właśnie to jest to, w obliczu czego Kościół będzie musiał stanąć w przyszłości”. Bowiem „zdrada nigdy nie pozostaje bez konsekwencji”.
„Dokument, który wywołuje podziały i prowokuje gniew Boga, nie ma miejsca w Kościele” – stwierdza ks. Heimerl, stąd papież jego zdaniem powinien go wycofać. Ale oprócz tego „Franciszek i Fernández muszą publicznie wyrazić żal i prosić Boga o przebaczenie, ponieważ to jest jedyną różnicą między zdradą Piotra a zdradą Judasza”.
Przypomina, że „Judasz wybrał samobójstwo, podczas gdy Piotr wyszedł, żałował swej winy, gorzko zapłakał (por. Łk 22,62) i otrzymał przebaczenie Pana”. A postępowanie św. Piotra odnosi się do wszystkich, nie tylko do papieża, biskupów i księży. „Odwróćmy się od zdrady i powróćmy do Słowa Pana. Tylko w ten sposób możemy naśladować Jezusa i nie zatracić się w tych przemijających ideach, którymi ostatecznie karmi nas Szatan – tak jak to było niegdyś w przypadku Judasza” – konkluduje ks. Heimerl.
