Główną gwiazdą tegorocznej imprezy sylwestrowej organizowanej przez telewizję publiczną był zespół hip-hopowy „Black Eyed Peas”. Muzycy postanowili zamanifestować swoje poglądy, występując w opaskach symbolizujących ruch LGBT na ramionach. O środowiskach LGBT w swoim wystąpieniu mówił też lider zespołu William James Adams.

- „Społeczność LGBT – kochamy was”

- wołał ze sceny, wymieniając osoby LGBT wśród społeczności prześladowanych.

Współprowadzący wydarzenie Tomasz Kammel natychmiast zapewnił, że manifest gwiazd nie był „samowolką”.

- „Aby ukrócić wszelki spekulacje - wszystko było przemyślane. Łącznie z każdym elementem stroju”

- oświadczył.

Tuż po tym występie głos w mediach społecznościowych zabrał Zbigniew Ziobro.

- „Wpadki się zdarzają. Ale jeśli promocja LGBT na sylwestrowym koncercie TVP była zaplanowana przez stację, to ci, którzy uznali to za skandal, mają rację”

- napisał.

Z wypowiedzi szefa portalu TVP Info Samuela Pereiry wynika jednak, że stacja była świadoma planów zespołu związanych z tą manifestacją. Dziś lider Solidarnej Polski raz jeszcze odniósł się do sprawy na konferencji prasowej w Sejmie. Minister podkreślił, że symbol ruchu LGBT „jest symbolem opresji”.

- „Było dla nas rzeczą zaskakującą iż TVP, która wpisuje się w pewną agendę wartości wolności i obrony też i tego na gruncie tych wartości, na gruncie tych wartości, na których stoi polska Konstytucji, zdecydowała się, jak wynika z oświadczeń ich przedstawicieli, do świadomego udziału w promowaniu symboli, tym samym wartości, które są zaprzeczeniem tego wszystkiego, o czym nasze środowiska polityczne dobrej zmiany konsekwentnie i przy każdej okazji mówiły, deklarowały i zapewniały że będą wierne określonej wizji wartości, która jest bliska naszym wyborcom, przekonaniom i zgodna z polską Konstytucją”

- powiedział szef resortu sprawiedliwości.