Na łamach „Gościa Niedzielnego” historyk zwraca uwagę na badania Laboratorium Poznania Politycznego Instytutu Psychologii PAN „Czy i jak identyfikujemy się z Polską?”, z których wynika, że 14 proc. dorosłych Polaków charakteryzuje siebie jako „zawstydzonych Polską”. Autor przywołuje charakterystykę tej „nisko identyfikującej się z narodem polskim” grupy.
- „Mają niskie poczucie więzi z innymi Polakami, polskość rozumieją bardzo płytko. Prezentują dużo bardziej pozytywne postawy wobec innych grup, niż wobec własnej. Dla nich bycie Polakiem jest powodem do wstydu. Osoby o poglądach raczej lewicowych. Europejska tożsamość jest dla nich ważniejsza niż polska”
- pisze.
Większość tej grupy stanowią kobiety (57 proc.) i osoby aktywne zawodowo, ale niezadowolone ze swojej sytuacji materialnej.
- „Oglądają TVN, nie oglądają TVP. Wstydzą się bycia Polką/Polakiem, zwłaszcza w kontakcie z obcokrajowcami. W odróżnieniu od większości, znajomość kultury i historii nie jest ich zdaniem istotna”
- dodaje prof. Nowak.
Pytani o przykłady patriotów, respondenci z tej grupy wskazywali na Władysława Bartoszewskiego i Lecha Wałęsę.
- „Wyniki badania każdy może ocenić po swojemu. Jestem historykiem, więc mam skłonność do poszukiwania źródeł dziś występujących postaw czy problemów w przeszłości”
- pisze autor.
Wskazuje, że pracując nad VI tomem „Dziejów Polski” odkrył grupę „zawstydzonych Polską” w latach 1632–1673. Wówczas starosta radomski Piotr Kochanowski „całą nadzieję ulokował w powstającym właśnie na zachodzie Europy ośrodku imperialnym – we Francji Ludwika XIV”.
- „My decydujemy się nie tylko na przymierze z Francyą, ale na (…) wcielenie (incorporationem) Królestwa Polskiego do Królestwa Francuskiego; niech tylko Jego Najjaśn. Arcy-Chrześciańska Mość [czyli Ludwik XIV] raczy przyjąć rządy tak rozległego królestwa, albo sam bezpośrednio (per se), albo przez vice-króla. Przeklinamy niepotrzebne (superfluas) prawa nasze, znosimy szkodliwe zwyczaje. Chcemy żyć w ojczyźnie naszej podług wolności francuskiej”
- pisał do francuskiego posła w Warszawie.
Takie poglądy charakteryzowały część polskiej elity, dla której „Rzeczpospolita przestała być centrum, zaczęto widzieć ją na peryferiach”.
- „Zgoda na geopolityczną podległość połączyła się po raz pierwszy z czymś więcej – z przekonaniem, że tam, na Zachodzie, objawił się jedynie słuszny model do naśladowania, który wymaga potępienia, odrzucenia wszystkiego, czym byliśmy wcześniej, co osiągnęli współtworzący Europę przez poprzednie stulecia nasi przodkowie”
- pisze prof. Nowak.
