Od ub. wtorku we Francji każdej nocy dochodzi do zamieszek po tym, jak policja zastrzeliła 17-letniego kierowcę w Nanterre. W wielu miejscowościach uczestnicy zamieszek podpalają szkoły, budynki publiczne i samochody, rabują sklepy, atakują policjantów, urzędników i dziennikarzy. Noc z niedzieli na poniedziałek okazała się na szczęście spokojniejsza od poprzednich. Zatrzymano 157 osób, uczestnicy zamieszek spalili 297 pojazdów i uszkodzili 34 budynki, w tym posterunek policji i koszary żandarmerii. To znacznie mniejsze straty niż wcześniej. Niestety, w Saint-Denis zginął 24-letni strażak, który gasił samochody podpalone na podziemnym parkingu.

O sytuacji we Francji mówił dziś w programie „#Jedziemy” na antenie TVP Info europoseł Patryk Jaki.

- „Bardzo mało osób próbuje głębiej wejść w ten problem, który widzimy we Francji. Mówią, że to kwestia przemocy policji i nierówności. W Polsce również zdarzały się zabójstwa człowieka przez policjanta, ale w związku z tym nikt nie rabował sklepów”

- zauważył polityk Suwerennej Polski.

- „Owszem, były protesty, ale to były protesty pokojowe. We Francji średnio zarabia się więcej niż w Polsce, ale nikt nie podpala bibliotek”

- dodał.

Jego zdaniem obecna sytuacja jest efektem różnicy cywilizacji.

- „Polscy obywatele są wychowani w cywilizacji zachodniej, która opiera się na chrześcijaństwie, prawie rzymskim, filozofii greckiej. Ta kultura nakładała na człowieka ograniczenia. Ma bardzo bogatą doktrynę moralną”

- podkreślił.

Tymczasem do Europy Zachodniej „teraz przyjeżdżają ludzie z innych kultur, nawet jeśli to jest drugie czy trzecie pokolenie i często nie są wychowani w żadnej cywilizacji”.

W tym kontekście europoseł podkreślił, że Polska „musi powiedzieć twardo w interesie nie tylko swoim, ale i całej UE, że w sprawie migracji nie pójdziemy dalej”.