Muktada as-Sadr zrezygnował z polityki po odejściu ajatollaha Kadhima al-Haeriego, który wezwał swoich zwolenników do wspierania najwyższego przywódcy duchowo-politycznego Iranu ajatollaha Alego Chameneia, a nie przedstawicieli irackiego centrum szyizmu w An-Nadżaf.

Decyzja as-Sadra doprowadziła do zamieszek w Bagdadzie. Jego zwolennicy zaatakowali budynki rządowe, co zmusiło szefa rządu do zawieszenia trwającego posiedzenia gabinetu. Agencja Reuters podaje, że protestujący zablokowali też port w mieście Umm Kasr. Zamieszki rozlały się również na inne części kraju, gdzie palono opony i blokowano drogi. Irackie wojsko wprowadziło godzinę policyjną na terenie całego kraju.

W mediach pojawiły się informacje, wedle których Stany Zjednoczone zdecydowały się na ewakuację swojej ambasady. Rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego John Kirby zdementował te doniesienia oceniając przy tym, że informacje o szturmie na budynki rządowe są niepokojące.

- „Doniesienia o zamieszkach są dość niepokojące, zwłaszcza, że nie pozwalają one na funkcjonowanie irackim instytucjom. To z kolei zwiększa ryzyko przemocy. Bezpieczeństwo, stabilność i suwerenność nie powinny być narażane na ryzyko”

- oświadczył.

Zwolennicy as-Sadra domagają się przeprowadzenia przedterminowych wyborów.