Razem z wygaśnięciem pandemii koronawirusa, gaśnie też zainteresowanie szczepionkami przeciw COVID-19. Mimo to jednak, zgodnie z podpisanymi umowami, państwa Unii Europejskiej są zobowiązane do zakupu kolejnych partii preparatu, które później będą musiały zostać po prostu zniszczone.

Na początku miesiąca list otwarty do akcjonariuszy Pfizera skierował minister zdrowia Adam Niedzielski, który zwrócił m.in. uwagę na fakt, że koncern mógł w tak szybkim czasie opracować szczepionki również dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej, a na ich sprzedaży zarobił ogromne kwoty.

- „Jest rzeczą oczywistą, że zysk to najlepsza zachęta biznesowa. Jednak nawet w biznesie powinien mieć on swoje granice”

- napisał.

Wyraził też niezadowolenie z uwagi na brak chęci do dialogu na temat renegocjacji umów ze strony Pfizera.

„Gazeta Wyborcza” zwróciła się do koncernu z pytaniem o odpowiedź na list ministra Niedzielskiego.

- „Pytany o list Niedzielskiego koncern odpisał nam uprzejmie, acz zdawkowo: podziękował za zainteresowanie sprawą, ale zaznaczył, że komentowanie listu byłoby niewłaściwe, ponieważ negocjacje toczyły się w dobrej wierze i pozostają poufne

- relacjonuje dziennik.

- „Pfizer zapewnił, że zależy mu na znalezieniu pragmatycznych rozwiązań (…) przy jednoczesnym zapewnieniu, że firmy Pfizer i BioNTech będą nadal wypełniać wszystkie swoje zobowiązania dotyczące dostaw szczepionek przeciwko COVID-19 do Unii Europejskiej

- dodaje