Parlament Europejski opowiedział się w środę za wprowadzeniem zmian do unijnych traktatów, zakładających m.in. odejście od zasady jednomyślności w kluczowych obszarach i przekazanie kolejnych kompetencji Unii Europejskiej. Niestety, zagrażające suwerenności państw członkowskich zmiany poparli również eurodeputowani z Polski. Byli to Marek Balt, Marek Belka, Robert Biedroń, Łukasz Kohut, Włodzimierz Cimoszewicz i Leszek Miller z Lewicy, Sylwia Spurek z Zielonych oraz Róża Thun z Polski 2050. O swojej decyzji reprezentantka ugrupowania Szymona Hołowni opowiadała wczoraj na antenie TVN24.
- „Tutaj decyzję podjęliśmy tylko taką, żeby rządy mogły pochylić się nad tym dokumentem i zastanowić się, określić, jakich zmian w UE potrzebujemy. Ta debata, dzięki głosowaniu za, może się nareszcie zacząć”
- powiedziała.
- „Fatalne by było - i całe szczęście, że było trochę tych głosów, które przeważyły szalę na tak - gdyby głosy Polski, z którą się teraz naprawdę łączą wielkie nadzieje, zablokowały początek tej debaty”
- dodała.
Mimo, że partia miała rekomendować swojej europosłance głosowanie przez sprawozdaniu Komisji Spraw Konstytucyjnych, wiceprzewodnicząca Polski 2050 Joanna Mucha zapowiedziała kilka dni temu, że nie spodziewa się, aby Róża Thun została w jakiś sposób ukarana.
