Rosja przeprowadziła wczoraj najbardziej zmasowany atak rakietowy na ukraińskie cele od początku inwazji. Wystrzelono około 100 rakiet. Wiele z nich skierowano w zachodnią część Ukrainy – obwody lwowski i wołyński. Ukraińskiej obronie udało się zestrzelić wiele rakiet, część niestety trafiła w cele, niszcząc infrastrukturę energetyczną. W tym czasie w polskiej wsi Przewodowo spadł pocisk, a eksplozja zabiła dwóch mężczyzn. Najpewniej nie wybuchł sam ładunek pocisku, a jedynie znajdujące się w nim resztki paliwa. Wszystko wskazuje na to, że był to pocisk wystrzelony przez Ukrainę, który miał strącić rosyjską rakietę, ale niestety się to nie udało.

Niestety, nie wszystkie środowiska w Polsce uznały za stosowne okazanie solidarności z rządzącymi wobec tej tragedii. Już dziś pojawiły się zarzuty, że zawiodła polska obrona przeciwlotnicza. Na portalu Onet.pl, który jeszcze niedawno przedstawiał jako nieradzące sobie na polu walki polskie karabinki Grot, teraz pojawił się artykuł, którego autor twierdzi, że system obrony przeciwrakietowej NATO „zawiódł na całej linii”.

- „Wciąż nie wiemy, czy na terytorium Polski spadła rosyjska, czy ukraińska rakieta. Jakkolwiek było, właśnie przetestowano system obrony przeciwrakietowej NATO. Ten system zawiódł na całej linii. I Rosjanie o tym wiedzą.”

- napisał red. Marcin Wyrwał.

Na tego typu głosy odpowiedziało Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, które wyjaśniło, że nie ma na świecie armii, która dysponowałaby systemem obrony powietrznej chroniącym terytorium całego kraju. Ponieważ celem ataku rakietowego jest zniszczenie konkretnego celu, systemy antyrakietowe ochraniają strategiczne obiekty.

Eksperci wyjaśniają też, że gdyby Polska miała zestrzelić pocisk, który spadł wczoraj w Przewodowie, musiałaby zrobić to jeszcze na terytorium Ukrainy. Do sprawy w rozmowie z portalem wPolityce.pl odniósł się gen. Roman Polko.

- „Chyba czytaliśmy artykuł tego samego autora, mistrza defetyzmu, krytyka Grotów, później (piewcy teorii, że – red.) Ukraina przegrywa tą wojnę. Można by cytować te tytuły, które rzeczywiście wpisują się w propagandę wewnątrzkremlowską, co tu dużo ukrywać”

- ocenił wojskowy.

Podkreślił, że ani polska obrona przeciwrakietowa, ani systemy rozpoznania nie zawiodły.

- „Nie jest tak, że Polska się nie sprawdziła, bo mamy systemy w pełnej gotowości i (sugestie o niezdolności do obrony – red.) to jest znów jakieś działanie destrukcyjne. Co nie zmienia faktu, że dobrze byłoby wzmocnić obronę powietrzną i przyspieszyć lub wprowadzić NATO-wskie środki zastępcze w zamian za te, które pozyskamy w ramach programu Wisła, Narew czy Pilica. Mam na myśli chociażby Patrioty i HIMARS-y. Konieczne jest też rozszerzenie pasa (obrony powietrznej przy granicy z Ukrainą – red.), o czym już wspominałem. To jest niedopuszczalne, żeby Rosja uderzała tak blisko Polskiej czy NATO-wskiej granicy”

- wyjaśnił.