W rozmowie z Polską Agencją Prasową pani Olga opowiedziała o walkach w podkijowskiej Jasnohorodce. Zmierzający do Kijowa Rosjanie dotarli tam 5 marca. Miejscowości broniła ukraińska obrona terytorialna. Wywiązała się zacięta walka, ale obrońcy nie mieli szans w starciu ze znacznie większymi siłami napastnika.
- „W pewnym momencie na drodze pojawił się nasz ksiądz, szedł w stronę Rosjan z krzyżem i towarzyszącym mu asystentem, chciał zatrzymać rozlew krwi”
- opowiada mieszkanka.
Duchowny i jego asystent zostali zastrzeleni na miejscu.
- „Potem dla zabawy jeździli po ich ciałach czołgami; pamiętam porozrzucane wokół miejsca walk członki, do dziś czuję zapach krwi, który wtedy wypełnił okolicę”
- mówi kobieta.
Po opuszczeniu wioski przez okupantów, ksiądz został pochowany „z należnymi honorami”.
- „Tak, to był nasz kapłan, nasz przyjaciel; teraz jest naszym bohaterem”
- podkreśla rozmówczyni PAP.
