Sikorski narzekał u Lisa, że za czasów rządów PiS (2005-07) Polska praktycznie nie miała żadnych stosunków z putinowską Rosją i dopiero ekipa PO-PSL otworzyła nasz kraj szeroko na bliskie relacje ze zbrodniczym rosyjskim reżimem.

Ówczesny szef polskiej dyplomacji „doradzał” też prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu, by zamiast na uroczystości katyńskie, w drodze na które, jak się później okazało prezydent RP zginął, wybrał się na moskiewską defiladę Placu Czerwonym z okazji tzw. Dnia Zwycięstwa.

Tomasz Lis dopytywał prominentnego polityka PO czy nie obawia się, że prezydent Kaczyński może powiedzieć podczas uroczystości w Katyniu coś, co „zepsułoby pozytywny efekt” spotkania na linii Putin-Tusk.

W odpowiedzi Sikorski wychwalał Władimira Putina jako przywódcę, który chciałby wynieść rzekome pojednanie z Polską „wręcz do porządku metafizycznego”.