W pierwszym meczu Raków pokonał pod Jasną Górą Aris 2:1, więc wiadomo było, że rozgrywany na Cyprze w bardzo wysokich temperaturach rewanż z niebezpiecznym zespołem z Limassol będzie dla Częstochowian istną drogą przez mękę.

I rzeczywiście, w pierwszej połowie piłkarze Rakowa zostali wyraźnie zdominowani przez gospodarzy, a polski napastnik cypryjskiego klubu - Mariusz Stępiński był niemal o włos od zdobycia goli dla swego zespołu. Raz po jego strzale piłka trafiła w słupek bramki Rakowa.

W drugiej odsłonie mistrzowie Polski zdołali jednak przejąć kontrolę nad meczem, a dzięki znakomitemu, precyzyjnemu trafieniu Chorwata Frana Tudora z rzutu wolnego, Raków objął w 47 minucie meczu na Cyprze prowadzenie 1:0.

Zarówno piłkarze z Częstochowy, jak i gospodarze spotkania mieli jeszcze znakomite okazje do zmiany wyniku spotkania, ale ten nie uległ już zmianie.

W zespole Rakowa, który stoczył niezwykle mądry, wręcz heroiczny bój na Cyprze, na szczególne wyróżnienia zasłużyli niewątpliwie, bramkarz Vladan Kovacevic, który kilkukrotnie swymi fantastycznymi interwencjami ratował Raków od utraty gola, a także kapitan Zoran Aresnic, Fran Tudor, Jean Carlos czy Fabian Piasecki.

Dzięki wczorajszemu zwycięstwu Raków Częstochowa już osiągnął spory sukces w postaci awansu do fazy grupowej Ligi Europy. Jeśli jednak w czwartej, decydującej rundzie kwalifikacji mistrzowie Polski zdołają wyeliminować faworyzowaną FC Kopenhagę, z naszym reprezentacyjnym bramkarzem Kamilem Grabarą na pokładzie - jako dopiero trzeci polski zespół w całej historii awansują do elitarnej Ligi Mistrzów. Byłoby to ogromnym sukcesem całego polskiego futbolu.

Pierwszy mecz pomiędzy Rakowem Częstochowa a FC Kopenhagą odbędzie się 22 sierpnia w Sosnowcu, rewanż zostanie rozegrany 30 sierpnia w stolicy Danii.