Mieszkańcy pogrążonej w kryzysie inflacyjnym Sri Lanki swoje niezadowolenia zaczęli wyrażać podczas masowych protestów.

Dziś protestujący wdarli się do siedziby prezydenta kraju Gotabaya Rajapaksa.

Jak poinformowała agencja Bloomberga, prezydent miał zostać odeskortowany do „bezpiecznego miejsca".

Niespełna dwa miesiące temu Sri Lanka po raz pierwszy w swej historii nie spłaciła terminowo odsetek długu. Kraj wyczerpał swoje rezerwy walutowe, brakuje w nim leków, paliwa i wielu innych podstawowych produktów.