Miejsce Krzysztofa Hetmana w Parlamencie Europejskim powinna zająć Joanna Mucha z Polski 2050, ale ona również została wybrana w wyborach do Sejmu. Kolejny w kolejce był Riad Haidar, który zmarł w maju tego roku. Następny jest właśnie Włodzimierz Karpiński. Teraz wystarczy, że były sekretarz Warszawy powiadomi o chęci objęcia mandatu marszałka Sejmu i podpisze właściwe oświadczenie, aby mógł opuścić areszt z chroniącym go immunitetem. Prawie wystarczy, bo zdaniem byłego prezesa TK prof. Jerzego Stępnia potrzebna byłaby jeszcze decyzja sądu.

- „Wydaje mi się, że to jest możliwe, że on po prostu siedząc w areszcie może złożyć ślubowanie i w tym momencie obejmuje mandat. Ale jednocześnie siedzi w areszcie, ale panem aresztu jest sąd. Objęcie mandatu nie oznacza automatycznie wypuszczenia go z aresztu, bo parlament nie jest władzą sądowniczą. O areszcie decyduje sąd. Nie ma tutaj żadnego automatyzmu”

- wyjaśnia prawnik cytowany przez polsatnews.pl.

Karpiński został zatrzymany przez CBA w lutym i usłyszał zarzuty korupcyjne. Chodzi o śledztwo ws. tzw. „afery śmieciowej” w Warszawie i zamówień publicznych uzyskiwanych od Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. Ostatni raz areszt wobec byłego ministra sąd okręgowy przedłużył pod koniec sierpnia uznając jednak, że będzie mógł wyjść za poręczeniem w wysokości 750 tys. zł. We wrześniu Sąd Apelacyjny w Katowicach zmienił to postanowienie uznając, że „zachodzi bardzo wysokie prawdopodobieństwo sprawstwa podejrzanego, grozi mu realnie wysoka kara pozbawienia wolności, a także – w realiach niniejszej sprawy - w ocenie sądu apelacyjnego, podobnie jak w ocenie prokuratora, zachodzi wysoka, realna obawa matactwa procesowego w sytuacji, gdyby zostały zastosowane wolnościowe środki zapobiegawcze”.