Alex Vegas Díaz z Santa Clara oraz Andorf Velázquez García z Hawany twierdzą, że otrzymali umowę o pracę jako robotnicy budowlani, by naprawiać domy zniszczone przez wojnę na Ukrainie i usuwać gruz. Dokumenty, które otrzymali do podpisania, były jedynie w języku rosyjskim. Wyjaśniono im, by się tym nie martwili. Matka Díaza powiedziała, że jej syn znalazł ogłoszenie na Facebooku.
Kiedy Kubańczycy wylądowali na Ukrainie, Rosjanie wysłali ich na „trzecią linię” na wsi w celu przeszkolenia militarnego. „To wszystko było przekrętem. Nie zapłacili nam, nie mamy paszportów, nie mamy dokumentów, nie mamy nic” – powiedział jeden z mężczyzn. W nagraniu obaj Kubańczycy stwierdzili, że przebywają w rosyjskim szpitalu z powodu jakiejś choroby. „Nasi przyjaciele są na liniach frontu. Nikt nie powiedział nam nic o tym, że musimy iść na pierwszą i drugą linię” – stwierdzili.
Obaj mężczyźni powiedzieli, że niektórzy z Kubańczyków odmówili walki przeciwko Ukraińcom i domagali się powrotu do swego kraju, za co zostali pobici przez Rosjan. „Wielu Kubańczyków zaginęło, nikt nic nie wie o nich” – wyjaśniali. Sami znaleźli się w szpitalu, w którym nikt nie mówi po hiszpańsku i z którego wysłali nagranie. Są według ich relacji poddawani jakimś tajemniczym testom. Kiedy również zaczęli się domagać wypuszczenia lub deportacji, dowiedzieli się, że zostaną zamknięci w więzieniu na 30 lat.
Dwaj młodzi Kubańczycy zwracają się w nagraniu o pomoc i jednocześnie ostrzegają, by nie przyjeżdżać do Rosji: „Umrzecie tu, dosłownie”. Jeden z nich dodał, że nie mają nic wspólnego z komunizmem ani dyktaturą na Kubie i że chcieli „opuścić Kubę, by mieć lepszą przyszłość, by pomóc swoim rodzinom”.
Cary, matka Alexa Vegasa Díaza, w rozmowie z Juanem Manuelem Cao, powiedziała, że starała się upewnić u rekrutujących do pracy, czy je syn nie trafi na wojnę. W odpowiedzi usłyszała, że „nigdy żaden Kubańczyk nie jest upoważniony, by iść na linię frontu”. Dodała też, że obaj młodzi mężczyźni nie mają żadnego przygotowania wojskowego, a kiedy ostatni raz miała okazję rozmawiać ze swoim synem, był szkolony razem ze spadochroniarzami. Wśród rodzin Kubańczyków, którzy znaleźli się w Rosji, krążą plotki, że odmawiający walki są trzymani w „mocno strzeżonym więzieniu”, co nie zostało potwierdzone.
„Antykomunistyczna diaspora kubańska, która dobitnie poparła Ukrainę przeciwko inwazji rosyjskiej, nasiliła próby zwiększenia świadomości zaangażowania partii komunistycznej w wojnę i nakłonienia Europy, by przestała robić biznes z Kubą, co bezpośrednio przynosi korzyść Rosji” – pisze Frances Martel z portalu „Breitbart”. Informacje o kubańskich żołnierzach walczących na Ukrainie pojawiły się, gdy Putin zaczął oferować korzyści dla obcokrajowców walczących po stronie Rosji.
