Chociaż obserwowaliśmy w ostatnim czasie spadek inflacji konsumenckiej, od blisko dwóch lat wciąż rosła inflacja bazowa, czyli wskaźnik cen konsumpcyjnych, który nie uwzględnia energii, paliw i żywności. Teraz to się zmieniło. W ujęciu rocznym inflacja bazowa w kwietniu okazała się nieco niższa niż w marcu.  

Symboliczny spadek inflacji bazowej to w ocenie ekspertów najpewniej punkt zwrotny. Od teraz będzie ona szła w dół, co zapowiadał na niedawnej konferencji prasowej szef banku centralnego.

- „Opóźnienie inflacji bazowej w stosunku do głównego wskaźnika jest naturalne. Spodziewamy się spadku tego wskaźnika w kolejnych kwartałach, jesteśmy w okolicach szczytu. Będzie spadać w ślad za malejącym indeksem CPI”

- mówił prof. Adam Glapiński.

Wedle marcowej projekcji inflacyjnej NBP, w IV kwartale 2023 roku inflacja bazowa ma spaść do 8,4 proc.