W nocy z czwartku na piątek rosyjscy barbarzyńcy ostrzelali obóz filtracyjny w Ołeniwce na terytorium samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, w którym przebywali jeńcy wojenni, m.in. obrońcy Mariupola. W ocenie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego była to zaplanowana zbrodnia, w której zginęło ponad 50 ukraińskich żołnierzy.
Razem z żołnierzami w obozach przetrzymywani są cywile. Na wschodzie Ukrainy i zachodzie Rosji ma funkcjonować przynajmniej 18 takich obozów, których więźniowie są regularnie torturowani.
- „Jak wyjaśnili strażnicy, ważne było, aby więzień został upokorzony od razu”
- powiedział dziennikowi „New York Times” 37-letni cywil Staś Hłuszko, który 4 lipca został zwolniony z obozu w Ołeniwce.
Podkreślił przy tym, że żołnierze byli brutalniej torturowani niż cywile.
Nowi więźniowie, jak relacjonuje mężczyzna, byli zmuszani do biegania korytarzem, w czasie gdy strażnicy bili ich „łańcuchami, metalowymi rurami i innymi” narzędziami.
- „Jeden facet z ekipy ratowniczej został umieszczony w naszej celi i przez cały dzień nie mógł się ruszać. Był torturowany prądem”
- opowiada były więzień.
Inny cywil opowiedział o specjalnej celi do dyscyplinowania więźniów, w której codziennie bito jeńców wojennych.
