Na początku października Komisja Nadzoru Finansowego cofnęła zezwolenie na świadczenie usług płatniczych przez właściciela kantoru internetowego Cinkciarz stwierdzając, że „spółka nie zapewnia ostrożnego i stabilnego zarządzania działalnością w zakresie usług płatniczych”. Po tym wydarzeniu klienci internetowego kantoru zaczęli alarmować, że realizowane wcześniej w niecałą dobę wypłaty zajmują kilka dni. W listopadzie portal Money.pl poinformował, że już prawie 2 tys. klientów skierowało pozwy przeciwko Cinkciarzowi. Jeden z takich przypadków opisał serwis Interia Biznes.

Pan Kamil Mojeścik wpłacił w listopadzie równowartość 58 tys. zł w koronach norweskich, chcąc przewalutowane środki przeznaczyć na kredyt mieszkaniowy. Zgodnie z regulaminem kantoru, operacja powinna zostać zrealizowana w ciągu 8 godzin. Do tej pory jednak mężczyzna nie odzyskał oszczędności.

- „Niestety nie mam skąd uzyskać tych pieniędzy, bez nich nie kupię mieszkania, a z kredytu hipotecznego nie mogę już zrezygnować”

- mówi rozmówca Interii.

Sama spółka zapewniła, że wszystkie transakcje zostaną zrealizowane.

- „Podtrzymujemy nasze zdanie, że powodem były nie tyle naruszenia spółki, ile zmiana podejścia Komisji, która przez lata nie zgłaszała zastrzeżeń do sposobu przechowywania środków klientów. Zmiana stanowiska KNF podważyła jedno z najważniejszych założeń, na którym Conotoxia sp. z o.o. opierała swój dotychczasowy model działania. W naszej ocenie działanie KNF stanowi większe zagrożenie dla interesu klientów niż stawiane zarzuty”

- twierdzi właściciel Cinkciarza.