- Rzadkością nie były też sumy w wysokości 700 euro. Także w innych włoskich miastach na progu sezonu wakacyjnego notuje się znaczy wzrost cen w hotelach; najwięcej we Florencji i Mediolanie - o około 40 procent – pisze z Rzymu dla portalu forsal.pl, Sylwia Wysocka.

Z uwagi na tak drakońskie ceny alarm podnieśli obrońcy praw konsumentów z organizacji Assoutenti. W ocenie stowarzyszenia „historyczne miasta i miejscowości nadmorskie przygotowują się na sezon letni podnosząc ceny w hotelach”.

Obawiamy się, że to dopiero początek tego, co czeka Włochów tego lata”- oświadczyła organizacja Assoutenti, zauważając że w efekcie wiele rodzin albo skróci swoje wakacje albo nawet z nich zrezygnuje.

Turystyka we Włoszech to jedna z kluczowych dziedzin gospodarki. Wiele osób uważa, że tak duże podwyżki „mogą wręcz doprowadzić do załamania tych sektorów w najważniejszym dla nich okresie".

I tak w porównaniu z ubiegłym rokiem ceny w hotelach wzrosły średnio o 18 procent, przy inflacji na poziomie nieco powyżej 8 procent. Najdroższe są noclegi we Florencji – wzrost o 43 proc. oraz Mediolan - o 38 proc.

- W Wenecji i Palermo ceny wzrosły o 25 procent. Wśród nadmorskich miejscowości największe podwyżki, o ok. 20 procent, notuje się na Sardynii – czytamy.