Wracając z Węgier do Rzymu, Franciszek zapowiedział, że jest gotów zrobić wszystko, co możliwe, aby na Ukrainie zapanował pokój.
W trakcie konferencji prasowej po wizycie na Węgrzech papież powiedział, że jego misja w sprawie pokoju na Ukrainie trwa. Dodał, że szczegóły dotyczące tej misji nie zostały upublicznione. Zapowiedział upublicznienie tych informacji tak szybko, jak to możliwe.
Tymczasem według mediów amerykańskich, takie działania Franciszka odbywają się bez "błogosławieństwa" Ukrainy.
"Prezydent Zełenski nie dawał zgody na takie rozmowy w imieniu Ukrainy. Jeśli mają miejsce, to odbywa się to bez naszej wiedzy i błogosławieństwa" - anonimowy rozmówca CNN z otoczenia przywódcy Ukrainy.
Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę papież prezentuje niejednoznaczne stanowisko w tej kwestii. Unika określania Rosji mianem agresora, zaś w swoich modlitwach bądź publicznych wystąpieniach tyle samo uwagi, co Ukraińcom, poświęca Rosjanom.
Miało to miejsce m.in. w trakcie papieskiej Drogi Krzyżowej, gdzie przy jednej ze stacji krzyż niosły wspólnie rodzina ukraińska i rosyjska. Podobnie było w trakcie niedawnej pielgrzymki papieża na Węgry. Franciszek modlił się wówczas za naród ukraiński i rosyjski. Takie działania spotykały się z niezadowoleniem strony ukraińskiej, zdaniem której nie należy stawiać na tym samym poziomie Ukraińców i Rosjan.
Krótko po wybuchu wojny Franciszek mówił ponadto o "szczekaniu NATO u drzwi Rosji".
