Wedle przedstawionej w Kongresie relacji oficera, amerykańskie władze prowadziły kampanię w celu zaprzeczenia istnieniu technologii, którą dysponują.

- „Zostałem poinformowany w trakcie moich obowiązków służbowych o trwającym wiele dekad programie inżynierii odwrotnej, polegającym na próbach odtworzenia obcych technologii, do którego nie miałem dostępu, odmówiono mi także wglądu w dokumentację. Władze prowadziły kampanię dezinformacji nastawioną na zaprzeczanie ich istnieniu”

- powiedział pod przysięgą.

- „Podjąłem decyzję na podstawie zebranych danych, aby przekazać te informacje moim przełożonym i wielu inspektorom generalnym. W efekcie zostałem nazwany łgarzem. Jak wiecie, spotkałem się z odwetem za moją decyzję, ale mam nadzieję, że moje działania ostatecznie doprowadzą do pozytywnego wyniku”

- dodał.

Również wojskowy pilot Ryan Graves przekonywał, że Stany Zjednoczone są w posiadaniu ciał obcych oraz ich technologii i nalezących do nich przedmiotów.

Na antenie Polsat News o sensacyjne doniesienia pytany był dziennikarz GeekWeeka, prezes fundacji Nautilus i znawca UFO Robert Bernatowicz. Jego zdaniem składane pod przysięgą zeznania wojskowych są wiarygodne.

- „Jak byłem w Stanach i rozmawiałem z ludźmi, którzy się tym zajmują to oni mówili mi Robert to nic w porównaniu z tym co ma NASA. Amerykańska Agencja Kosmiczna szykuje kolejny raport i jeżeli oni się odważą rzeczywiście mówić o tych sprawach i pokazać te materiały, które oni mają to powiem tak - wojna Ukrainy z Rosją zblednie przy tym. Jeżeli oni rzeczywiście pokażą to co posiadają i co mają na pewno”

- opowiadał Bernatowicz.

Stwierdził też, że obcy „są, byli i będą” również w Polsce.