W rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders oświadczył, że sprzeciwia się wypłacaniu Polsce w najbliższym czasie środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Belgijski polityk ocenił, że nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym nie spełnia warunków zapisanych w tzw. kamieniach milowych stwierdzając, iż „sędziowie muszą mieć również możliwość kwestionowania statusu innych sędziów”. Wcześniej w podobnym tonie wypowiadała się wiceszefowa KE ej Vera Jourova.
O wypowiedzi unijnych dygnitarzy w rozmowie z portalem wPolityce.pl pytany był europoseł Witold Waszczykowski, który nie ma wątpliwości co do intencji Brukseli.
- „Niestety, wbrew temu, co mówi premier Morawiecki, trzeba zacząć potrząsać szabelką, bo Unia Europejska – mówię to od lat – nie jest klubem altruistów”
- podkreślił były szef MSZ.
Co oznacza to „potrząsanie szabelką”?
- „Wiele decyzji w UE w dalszym ciągu jest podejmowanych na zasadach konsensu, a więc nasza zgoda jest niezbędna. Wszędzie tam, gdzie możemy odnaleźć takie mechanizmy decyzyjne, trzeba wystąpić ze stanowczą polityką wetowania i wtedy sprzedawania swojego weta za ustępstwa w tych dziedzinach, które dla nas są najbardziej istotne”
- wyjaśnił polityk.
Przypomniał, że przed laty właśnie taką taktykę zastosował rząd Hiszpanii, który wówczas wygrał z „grillującą” go Brukselą. Jego zdaniem kompromisowa taktyka przyjęta przez rząd Mateusza Morawieckiego nie zdaje egzaminu.
Red. Anna Wiejak pytała Witolda Waszczykowskiego również o plany Komisji Europejskiej dot. zobowiązania państw członkowskich do dzielenia się gazem z Niemcami. Polityk przypomniał, że Polska wielokrotnie apelowała o solidarność europejską i apele te były bezskuteczne.
- „Kiedy okazało się, że solidarności potrzebują Niemcy, nagle zaczyna się łamać prawo europejskie. Przecież to jest łamanie prawa europejskiego. To jest zamach na europejskie swobody, które są podstawą funkcjonowania, jak i na zasadę konkurencyjności, która też obowiązuje. Jeśli będziemy musieli ograniczać swoją produkcję, to staniemy się niekonkurencyjną gospodarką, podporządkowaną jeszcze bardziej gospodarce Niemiec”
- podkreślił.
Zdaniem rozmówcy wPolityce.pl, „proponuje się kolejny sztylet w plecy, godzący w naszą gospodarkę, której dobra kondycja jest dzisiaj niezbędna, jeśli mielibyśmy w dalszym ciągu pomagać Ukrainie i zapobiegać rozszerzeniu się tej wojny na Europę”.
- „Chyba, że za tymi wszystkimi decyzjami, tą, którą chce ogłosić jutro Komisja, istnieje szerszy kontekst – aby ograniczać wsparcie dla Ukrainy, aby wyeliminować Polskę jako państwo, które jest tym hubem, tą centralą wspierania Ukrainy przeciwko rosyjskiej agresji i że jest za tym jakaś chęć porozumienia się z Rosją poprzez osłabienie woli walki Ukrainy i woli wsparcia przez Polskę tej ukraińskiej walki. Innego wyjścia, innego wytłumaczenia nie widzę”
- podsumował europoseł.
