Fala antyimigranckich protestów rozpoczęła się w Wielkiej Brytanii 29 lipca, po śmiertelnym dźgnięciu nożem trzech kilkuletnich dziewczynek przez młodego mężczyznę o rwandyjskich korzeniach. Od tego momentu każdego dnia w całym kraju dochodzi do licznych protestów, które przeradzają się w zamieszki. Rządzący i służby z ogromną surowością zareagowały na protesty przeciwników proimigranckiej polityki. Z mniejszą surowością natomiast służby mają reagować na grupy agresywnych muzułmanów, które terroryzują białych mieszkańców kraju.

- „Policja dosłownie pozwala islamskim gangom przechodzić ulicami i bestialsko bić niewinnych ludzi”

- alarmował Tommy Robinson, przywódca antyimigranckich protestów.

Tymczasem władze Wielkiej Brytanii zapowiadają zaostrzenie restrykcji wobec protestujących. Policja oświadczyła, że poważne konsekwencje będą wyciągane wobec wszystkich, którzy udostępniają w mediach informacje oraz nagrania dot. zamieszek.

- „Mamy wyspecjalizowanych funkcjonariuszy policji, którzy przeszukują media społecznościowe w poszukiwaniu takich materiałów, a następnie dokonują aresztowań”

- poinformowała angielska i walijska prokuratura.

Stanowisko brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości postanowił skomentować krótko Elon Musk.

- „Przebudzenie Stasi”

- napisał amerykański miliarder na swojej platformie.

W ten sposób porównał działania brytyjskiego rządu do Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego NRD.

- „Wielka Brytania jest oficjalnie dyktaturą”

- napisał z kolei Ryan Evans z NFL Network.