Jak przekonywał wiceminister Przydacz na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia ubiegłoroczna próba destabilizacji polskiej granicy przez białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki miała „wywołać kryzys, który miał nas osłabić przed realną fazą wojenną, jaką wówczas planowała Moskwa”.
I choć, jak podkreślił Marcin Przydacz „ogrodzenie zbudowane na granicy z Białorusią skutecznie zniechęciło Białoruś i migrantów do szturmowania polskiej granicy” to jednak „jest też granica z Obwodem Kaliningradzkim” i „nie możemy wykluczyć, że czy to zimą czy wiosną, także Rosja będzie chciała kontynuować tego typu agresywną politykę”.
„Na pewno będzie też oddziaływanie na przestrzeń medialną i publiczną. O to w tym wszystkim też chodzi. O to, żeby wywołać wewnętrzne podziały, aby nas osłabić i sprawdzić, kto ewentualnie jest po polskiej stronie skory do przyjmowania rosyjskich argumentów” - przestrzegł wiceminister spraw zewnętrznych.
