Po dwóch miesiącach bierności, w kwietniu Bundestag wreszcie wezwał rząd do wsparcia Ukrainy „ciężką bronią i zaawansowanymi systemami”. Wsparcie to miało odbywa się również poprzez wymianę, w ramach której Polska i Czechy szybko dostarczyły Ukrainie swoje zapasy czołgów T-72. Berlin miał w zamian przekazać partnerom swój sprzęt. Do tej pory jednak Niemcy nie przekazały wschodnim sąsiadom ani jednego czołgu.

Sprawę w rozmowie ze „Spieglem” komentował wiceszef polskiego MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

- „Najpierw Niemcy zaoferowali Polakom czołgi starsze od tych, które przekazaliśmy Ukrainie. Takiej propozycji nie mogliśmy przyjąć, ponieważ nie jest naszym celem pogarszanie stanu naszego uzbrojenia i szkolenie naszych żołnierzy na sprzęcie z lat 60.”

- wyjaśnił polityk.

Później natomiast Berlin zaoferował Polsce „symboliczną liczbę czołgów”.

- „Trudno potraktować to jako poważną propozycję po tym, jak w ciągu dwóch miesięcy dostarczyliśmy Ukrainie ponad 200 czołgów”

- podkreślił Szynkowski vel Sęk.

Dlatego właśnie obecnie Polska woli skupić się na rozmowach z innymi partnerami z NATO, „którzy naprawdę chcą nam w tym pomóc”. Partnerzy ci to Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Państwa te już przekazują Polsce swoje czołgi.