W ub. czwartek sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg udał się z niezapowiedzianą wizytą do Kijowa, gdzie mówił o przygotowywanym przez Sojusz planie, mającym pomóc Ukrainie w spełnieniu warunków członkostwa w Sojuszu. Norweg oświadczył, że „prawowite miejsce Ukrainy jest w rodzinie euroatlantyckiej”. Dzień później powtórzył swoje stanowisko zabierając głos przed spotkaniem grupy kontaktowej ds. wsparcia Ukrainy w Ramstein.

- „Wszyscy członkowie NATO zgadzają się, że Ukraina powinna stać się członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego”

- powiedział.

Szybko jednak głos zabrał również minister obrony Niemiec Boris Pistorius, który stwierdził w programie ZDF, że obecnie „nie jest czas na podejmowanie decyzji” w sprawie członkostwa Ukrainy.

Odpowiadając na to wystąpienie, wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk w rozmowie z PAP pytał, kiedy będzie odpowiedni czas.

- „Gdyby Niemcy nie kalkulowały tak, jak teraz, nie starały się opóźnić wejścia Ukrainy do Sojuszu Północnoatlantyckiego, gdyby wiele lat temu w Monachium Ukraina dostała zaproszenie do Sojuszu, to dzisiaj nie byłoby wojny na Ukrainie”

- podkreślił.

Przypomniał, że kraje Europy Zachodniej zawsze opowiadały się przeciwko przystąpieniu Ukrainy do NATO i UE. Dziś zachowują tę samą postawę. Przyznał też, że stanowisko niemieckiego ministra może realnie opóźnić przystąpienie Ukrainy do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zaznaczył przy tym, że Polska opowiada się za jak najszybszą akcesją.