„Nikt nie wierzy w to, że te pseudoreferenda zostały przeprowadzone w sposób rzetelny; nie taki miały zresztą cel. Myślę, że nie tylko społeczność międzynarodowa, ale także sami Rosjanie nie wierzą w to, że te referenda zostały zorganizowane na serio. Cel był polityczny - zorganizować pseudoreferenda po to, żeby w jakiś sposób spróbować uzasadnić włączenie okupowanych obszarów w teren Federacji Rosyjskiej” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej wiceszef polskiej dyplomacji.
Jak podkreślił sekretarz stanu w resorcie spraw zagranicznych Rosja jest dzisiaj „państwem agresorem, który łamie prawo międzynarodowe i stosuje agresję zbrojną wobec innego państwa oraz dopuszcza się ludobójstw”, więc w związku z tym „jakiekolwiek pseudoargumenty prawne, których Rosja próbuje używać, mają zerową wiarygodność”.
„Nie ulega dla mnie również wątpliwości, że gremialna większość społeczności narodowej potępi także zorganizowanie tych referendów. Natomiast jeśli są jakieś kraje, które zamierzają te +referenda+ traktować poważnie, to świadczy tylko o ich wiarygodności na arenie międzynarodowej; dzisiaj Rosja nie może być partnerem żadnego wiarygodnego kraju na świecie” – skonkludował wiceminister Szynkowski vel Sęk.
