Fronda.pl: Rząd za wszelką cenę zmierza do odblokowania środków z KPO. Tymczasem przyjęty projekt ustawy o Sądzie Najwyższym spotyka się z krytyką z bardzo wielu stron. Skoro Polska wyraziła już zgodę na uwspólnotowienie długu w ramach Funduszu Odbudowy, czy zasadne są działania na rzecz odblokowania tych środków bez względu na wszystko?
Sebastian Kaleta (wiceminister sprawiedliwości, poseł Solidarnej Polski): Przede wszystkim jesteśmy niejako zakładnikami uprzednio podjętych decyzji. Spowodowały one, że o ile w poprzednich latach cały obóz Zjednoczonej Prawicy twardo stał na stanowisku niezgody na jakiekolwiek ingerencje Unii Europejskiej w obszar naszej suwerenności w zakresie sądownictwa, co przecież - podkreślmy bardzo wyraźnie - nie jest kompetencją UE, o tyle wejście Polski w mechanizm wspólnego długu i zaciągnięcie na siebie tego rodzaju zobowiązań sprawia, że my ten dług najzwyczajniej w świecie będziemy musieli tejże Unii spłacać. To z kolei w efekcie sprawiło, że Komisja Europejska zyskała narzędzie wymuszenia w odniesieniu do naszego kraju. I my, jako Solidarna Polska, przed tego typu konsekwencjami głośno zawczasu przestrzegaliśmy.
Trzeba tu jednak jasno powiedzieć, że ustawa dotycząca Sądu Najwyższego, o której rozmawiamy, narusza wiele wyroków polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Musimy również zdecydowanie przypomnieć, że dwa lata temu w sposób bardzo jednoznaczny apelowaliśmy o to, by nie przyjmować tych regulacji budżetowych, których skutki właśnie obserwujemy. Można powiedzieć, że Unia Europejska odnosi dziś sukces w relacjach z Polską, bo de facto zmusiła ona polski Sejm, by ten przyjmował tego rodzaju ustawy, jak ta o Sądzie Najwyższym.
Z perspektywy opozycji jest ona określana jako niewystarczająca, a jednak równocześnie jest przez tę opozycję kierunkowo popierana. Zamierzenia bowiem tej ustawy opierają się na możliwości kwestionowania statusu jednych sędziów przez drugich. Daje to do ręki bardzo niebezpieczne narzędzie tej grupie sędziów, która od jakiegoś czasu próbuje destabilizować całą sferę polskiego sądownictwa. W efekcie właściwie pozbawi to możliwości orzekania blisko trzy tysiące młodych polskich sędziów, którzy nie mają żadnych związków z polityką, bo właśnie taką ścieżkę swojej kariery i służby wobec Polski wybrali. Kompetentnie i w sposób należyty przygotowali się oni do pełnienia obowiązków sędziego, uzyskali też zgodnie z prawem powołania prezydenckie, a opozycja chce pozbawić ich prawa do orzekania.
Ponadto w kontekście całej tej sprawy rodzi się kluczowe pytanie: czy przyjęcie wspomnianej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym rzeczywiście zakończy spory z Unią Europejską? Pan minister Szymon Szynkowski vel Sęk twierdzi, że tak i że przywiózł porozumienie z Komisją Europejską. My jako Solidarna Polska jesteśmy co do tego dość sceptyczni. Jednak w tym wszystkim bardzo poważnym problemem jest fakt, że po drodze Unia Europejska uzyska prawdopodobnie efekt chaosu w polskim państwie. A jeśli do tego chaosu rzeczywiście dojdzie to zapewne w swym następnym kroku Unia ponownie zażąda kolejnych zmian stwierdzając, że musi interweniować właśnie ze względu na tenże chaos oraz zatroskanie o stabilność naszego kraju. I za kilka miesięcy znów będziemy rozmawiać o kolejnym kompromisie. Tyle tylko, że tych kompromisów naliczyliśmy do tej pory aż siedem w kolejnych latach i póki co do niczego sensownego nas one nie doprowadziły. Wręcz przeciwnie, każdy kolejny kompromis rodził w efekcie nowy szantaż Unii Europejskiej wobec Polski z tą tylko różnicą, że każdy z tych kolejnych szantaży zawsze był większy od poprzednich.
Zastrzeżenia do projektu zgłasza Pana ugrupowanie - Solidarna Polska, ale także środowiska sędziowskie, zarzucając nowelizacji wprowadzenie chaosu. Czy środki z KPO są w ogóle warte całego zamieszania?
Warto o tym dyskutować. Ponieważ każda forma finansowania inwestycji powinna być w sposób precyzyjny określona. Bardzo nad tym ubolewam, ale niestety od dwóch lat w naszym kraju, i to w ogromnej mierze ponad podziałami politycznymi, uprawiana jest narracja mająca wytworzyć wyobrażenie jakoby wspomniane unijne środki z Krajowego Planu Odbudowy były swego rodzaju manną z nieba. Oczywiście można rozważać czy to jest sensowny sposób finansowania, ale trzeba w tym wszystkim jednak bardzo mocno podkreślić, że nie mamy tu do czynienia z jakąkolwiek formą darowizny czy właśnie wspomnianej manny z nieba.
KPO to jest dług Unii Europejskiej, który trzeba będzie spłacić. A to, co nazwane zostało tzw. bezzwrotną dotacją w istocie taką bezzwrotną dotacją wcale nie jest. Wynika to z faktu, że Unia Europejska musi pobrać z państw członkowskich nowe pieniądze, aby to, co pożyczyła na rynkach kapitałowych po prostu zwrócić do 2058 roku. Już wiemy jak Unia chce te pieniądze od nas pobierać. Będzie to realizowane w formie nowych podatków i składek. Mowa tu choćby o podatku cyfrowym, od plastiku, ETS, zysków rezydualnych czy transakcji finansowych. Dodatkowo podwyższona zostanie również składka członkowska. Jeśli weźmiemy pod uwagę choćby wyłącznie dwa wybrane elementy, takie jak wspomniany podatek od plastiku czy właśnie podwyższoną składkę - to Polska do 2058 roku będzie płaciła średnio miliard euro rocznie za te komponenty. Czyli już więcej od tej tzw. bezzwrotnej dotacji jaką otrzymamy z Unii Europejskiej, a która wynosi 24 miliardy euro. Wstępne szacunki podatku do ETS również wskazują na to, że kwota jaką z tego tytułu zapłacimy znacznie przekroczy tę, o której otrzymanie toczy się właśnie na naszych oczach tak wielka walka. Finalnie więc w tym instrumencie Polska jest po prostu w Funduszu Odbudowy płatnikiem netto. Reasumując więc można powiedzieć, że płacimy więcej niż dostajemy a przy okazji musimy jeszcze realizować te upokarzające dla nas tzw. kamienie milowe narzucone nam przez Komisję Europejską, pozwalając Unii na daleko idącą ingerencję w nasze wewnętrzne sprawy.
Pojawiają się także głosy, że Komisja Europejska już dawno zdecydowała, że tych środków Polsce po prostu nie wypłaci tak długo, jak długo Zjednoczona Prawica będzie u władzy? Czy zgadza się Pan z opinią, że KE stara się ingerować w polski porządek polityczny, usiłując doprowadzić do odsunięcia Zjednoczonej Prawicy od władzy?
Oczywistym jest, że celem Komisji Europejskiej jest wpływ na wewnętrzne zmiany polityczne w Polsce oraz wsparcie opozycji stosującej od lat strategię p.t. „ulica i zagranica”. A wszelkie działania Unii Europejskiej dotyczące w szczególności tzw. praworządności w Polsce są tego niezbitym dowodem. Cała ta awantura wokół Polski polegająca w rzeczywistości na oczernianiu naszego kraju na forum Unii Europejskiej dotyczy zagadnienia reformy w zakresie Krajowej Rady Sądownictwa i zmiany sposobu powoływania do niej sędziów.
System, który mamy dzisiaj w tym zakresie Polsce jest właściwie taki sam, jak ten obowiązujący w Hiszpanii. A nie dalej jak wczoraj hiszpańska minister sprawiedliwości zachwalała na forum unijnym ten system przekonując, że jest on najlepszy z możliwych. Powstaje więc naturalne pytanie, czy Komisja Europejska analogicznie, jak w odniesieniu do Polski, oczekuje od Hiszpanii w tej kwestii zmian blokując jej przepływ środków w ramach KPO? Otóż nie. W Hiszpanii mamy bowiem obecnie do czynienia z patem politycznym, ponieważ w parlamencie nie ma odpowiedniej większości, która zdołałaby wybrać sędziów do ich KRS. I okazuje się, że w obliczu tej sytuacji, tak stanowcza wobec Polski Komisja Europejska wcale nie żąda od Hiszpanii pod rygorem szantażu finansowego zmiany systemu, lecz jedynie oczekuje, że wspomniany pat polityczny się zakończy, a parlament w końcu tych sędziów wybierze.
Czyli nazywając rzeczy po imieniu mamy tu do czynienia z kompletnie odwróconym stanowiskiem Komisji Europejskiej w odniesieniu do sytuacji analogicznej, jaka ma miejsce w przypadku Polski. To pokazuje w sposób bardzo jednoznaczny, że działania Komisji Europejskiej są motywowane czysto politycznie. Natomiast mówienie przez prominentnych polityków opozycji, że gdy tylko oni sięgną w naszym kraju po władzę to środki unijne zostaną Polsce natychmiast odblokowane pokazuje już nawet nie tylko ich cynizm, ale i pogardę, jaką żywią dla polskiej suwerenności, skoro wskutek interwencji de facto organizacji zewnętrznej próbują odzyskać w Polsce władzę.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
