W rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” niemiecki kanclerz mówił, że kwestia reparacji została rozstrzygnięta w prawie międzynarodowym. Związana z opozycją Traczyk-Stawska powiedziała w wywiadzie dla „Wprost”, że zgadza się z kanclerzem Niemiec w tej kwestii:

Wiem, jak było – reparacje trafiły w ręce ZSRR, my nie dostaliśmy nic. Inną sprawą są odszkodowania dla osób wysłanych na przymusowe roboty do Niemiec oraz odszkodowania dla jeńców wojennych. Jako jeniec też dostałam odszkodowanie”.

Oceniła też, że to co robi Prawo i Sprawiedliwość jest dla niej oburzające, ponieważ usiłuje się skłócić Polaków z Niemcami i jesteśmy na nich „napuszczani”. Dalej powiedziała:

Nikt jakoś nie pamięta, ile w czasie komuny zrobili dla nas Niemcy. Ja doskonale to pamiętam”.

Wspominała o paczkach z żywnością i potrzebnymi artykułami, jakie trafiały do nas właśnie z Niemiec. Jako bezzasadne oceniła argumenty rządu w kwestii reparacji, dotyczące nieskutecznego rzekomego zrzeczenia się reparacji w 1953 roku. Dodała, że obecnie to dobro kraju jest najważniejsze, a celem nadrzędnym jest obecnie „[…] to, aby nie kłócić się z sąsiadami”.