W Brukseli trwa szczyt Rady Europejskiej, w czasie której przywódcy omawiają m.in. tzw. „solidarność unijną” ws. migrantów. Zaaprobowany na początku czerwca przy sprzeciwie Polski i Węgier przez ministrów spraw wewnętrznych państw członkowskich pakt migracyjny zakłada, że „ustalona zostanie minimalna roczna liczba relokacji z państw członkowskich, z których większość osób wjeżdża do UE, do państw członkowskich mniej narażonych na tego rodzaju przyjazdy”. Państwa, które nie będą chciały przyjąć migrantów, będą musiały zapłacić ponad 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego cudzoziemca.

Wczoraj PAP informowała, powołując się na polskie źródło dyplomatyczne, że premier Mateusz Morawiecki przedstawił propozycję projektu konkluzji szczytu. Szef polskiego rządu domagał się wpisania do konkluzji zapisów wskazujących na to, że państwa członkowskie suwerennie decydują o swojej polityce migracyjnej i o tym, kogo przyjmują na swoim terytorium.

Ostatecznie przywódcy nie osiągnęli wspólnego stanowiska. „Politico” donosi, że konkluzje RE zablokował premier Węgier Viktor Orban, stanowczo domagając się uwzględnienia w nich postulatów Warszawy. Miał oświadczyć, że Bruksela nie może liczyć na poparcie Budapesztu, jeśli stanowisko Warszawy ws. konsensusu w sprawach migracyjnych nie zostanie uwzględnione w konkluzjach.

Sprzeciw Polski i Węgier oznacza najpewniej, że na tym szczycie przywódcy nie osiągną porozumienia w sprawie migrantów. Premier Holandii miał zaproponować zajęcie się tematem na październikowym szczycie.