Przez ostatnie 50 lat w Stanach Zjednoczonych obowiązywała wykładnia, wedle której z gwarantowanych przez 14. poprawkę do konstytucji praw do prywatności i wolności wynika prawo każdej kobiety do wykonania aborcji. Sytuacja ta zmieniła się w czerwcu ub. roku, kiedy Sąd Najwyższy uchylił wyrok w sprawie Roe vs. Wade z 1973 roku, pozostawiając decyzję o dopuszczeniu aborcji władzom stanowym. Marsz dla Życia pierwszy raz odbył się w stolicy USA rok po orzeczeniu Roe vs. Wade. Tegoroczna jego edycja była więc świętem, w czasie którego celebrowano sukces. Odpowiedzialny w amerykańskim episkopacie za ochronę życia bp Michael Burbidge przypomniał jednak, że to dopiero początek walki o prawną ochronę życia dzieci nienarodzonych. Podkreślił przy tym, że to nie zmiana prawa jest najważniejsza.

- „[…] chodzi o to, by przede wszystkim nie tylko zmieniać prawo, ale prowadzić do przemiany umysłów i serc”

- mówił.

Symbolem nowej amerykańskiej rzeczywistości była sama trasa piątkowego Marszu. Dotychczas jego celem był Sąd Najwyższy. Tym razem Marsz skierował się na Kapitol.

Do uczestników Marszu zwrócił się za pośrednictwem sekretariatu stanu papież Franciszek, który dziękował za „wierne publiczne świadectwo okazywane od lat przez wszystkich, którzy promują i bronią prawa do życia najbardziej niewinnych i bezbronnych członków naszej ludzkiej rodziny”.

Przed marszem przemówienie wygłosiła m.in. Casey Gunning z zespołem Downa.

- „Mam zespół Downa, ale zespół Downa mnie nie definiuje. Jestem określona przez Boga. Bóg wyznaczył cenę za każde życie. I mówi, że wszyscy jesteśmy bezcenni. Urodzeni i nienarodzeni, niepełnosprawni czy nie, wszyscy jesteśmy bezcenni”

- mówiła.

Ogromny entuzjazm uczestników wywołało też wystąpienie aktora Jonathana Roumie, odtwórcy roli Jezusa w serialu „The Chosen”.

- „Życie zatriumfowało w niezwykły sposób, a światło świata, którym jest Jezus Chrystus, autor życia, Jego światło zapłonęło tak bardzo jasno w każdym z was, niezależnie od waszych konkretnych przekonań, zmuszając was z tego czy innego powodu, abyście stanęli dzisiaj razem, aby walczyć o jak najbardziej wartościową i najszlachetniejszą sprawę - to jest pozwolenie nienarodzonym na prawo do przyjścia na świat”

- podkreślał aktor.