„To, co się dzieje na Lampedusie, to kolejna odsłona kryzysu, który trwa od 2015 r. Po kolei widzimy to na wyspach greckich, włoskich, na plażach Hiszpanii, Portugalii, czy na takich enklawach hiszpańskich jak Ceuta, czy Melilla” – powiedział Waszczykowski w rozmowie z dorzeczy.pl.
Jak podkreślił były szef polskiej dyplomacji, kryzys, który obecnie obserwujemy jest wynikiem nie tylko „złego funkcjonowania państw afrykańskich i bliskowschodnich”, ale również „pogłębiany błędami Europy”.
„Niektóre z tych błędów są wynikiem naiwności, idealizmu i źle pojętej polityki humanitarnej, ale są też wynikiem perfidnego politykierstwa, wynikającego z lewicowo-liberalnej ideologii” – zdiagnozował Witold Waszczykowski.
Eurodeputowany PiS uważa, że ogromną rolę w wywołaniu trwającego obecnie kryzysu migracyjnego spełniły „mafie lewicowe” oraz ich „perfidna ideologizacja i myślenie, że jeśli się ściągnie do Europy miliony ludzi z Afryki i Azji, to rozbije się pewien kod kulturowy, rodzinny, religijny i w ten sposób będzie można kiedyś przejmować władzę w Europie”.
Zdaniem Waszczykowskiego obserwowana fala migracji mogła zostać zatrzymana w Afryce, gdyby świat zachodni wystąpił z odpowiednimi programami wsparcia dla tej części świata.
